wtorek, 22 maja 2018

Pielęgnacja włosów z Harmony Plus – Francuski duet Hair Jazz - Lotion i szampon Growth promoting - Institut Claude Bell – Długie i zdrowe włosy!

Jestem posiadaczką włosów bardzo długich, nie są one nadmiernie problematyczne, jednakże dbam o nie zwłaszcza teraz, wiosną i w słoneczne miesiące, by zawsze zachwycały zdrowiem i błyskiem.


Przed latem warto zaopatrzyć się w kosmetyki do włosów, posiadające szczególnie regenerujące, ochronne i stymulujące właściwości. Ja sięgnęłam po duet francuskiej marki Hair Jazz, który okazał się być moim totalnym, wiosennym, włosowym odkryciem. Kosmetyki te nie są testowane na zwierzętach, łączą w sobie genialne działanie, przyjemne stosowanie i praktyczne opakowanie. Asortyment Hair Jazz, jest bardzo bogaty, te oryginalne produkty do włosów, zakupicie na Harmony Plus, gdzie kuszą także inne kosmetyki do pielęgnacji całego ciała. Swoją przygodę rozpoczęłam od świetnego szamponu do włosów Activateur de Pousse, po czym wcieliłam do pielęgnacji lotion z tejże linii. Oba kosmetyki, sprawdzają się świetnie na moich mieszanych u nasady i lekko suchych na końcówkach włosach.


Hair Jazz – Szampon Activateur de Pousse - Institut Claude Bell
Szampon otrzymujemy w poręcznej, smukłej, pionowej, doskonale zabezpieczonej, białej tubie (aż 250 ml), zamykanej na zakrętkę. Jest to praktyczne rozwiązanie w przypadku tego typu produktów, szampon wydobywa się bez problemu, przy czym mamy kontrolę nad ilością, jaką chcemy aplikować, mamy tez pewność, iż zużyjemy kosmetyk do końca. Schludne, estetyczne grafiki zdobią opakowanie, a przejrzysty i czysty layout, uprzyjemnia wizualny odbiór produktu, na opakowaniu odnajdziemy także informacje dotyczące kosmetyku, jego właściwości, stosowania, producenta oraz skład szamponu. Szampon zawiera łagodne składniki myjące, które nie podrażniają, ani nie wysuszają skóry mojej głowy i włosów, nie ma tu slsów, znajdziemy tu zaś hydrolizowane proteiny sojowe, polisacharydy, chitynę, czy keratynę. Kosmetyk sprawdzi się przy każdego rodzaju włosach, sprawia on, iż włosy są wzmocnione i gładkie, chroni je także przed czynnikami zewnętrznymi, witalizując cebulki włosa i stymulując je do wzrostu. Szampon polecam szczególnie przy włosach normalnych, mieszanych, słabych, suchych, skłonnych do wypadania, łamiących się, potrzebujących szczególnej witalizacji i odżywienia. Ma on treściwą, żelową konsystencję w nieco turkusowym odcieniu, doskonale pieni się, rozprowadza i oczyszcza świetnie włosy nawet po intensywnym olejowaniu, obecnie olejuję włosy olejem jojoba i wróciłam także do oleju rycynowego. Na uwagę zasługuje także orzeźwiający zapach szamponu, który dodatkowo umila chwile z nim spędzone. Włosy po umyciu nim, momentalnie są świeże, czyściutkie, miękkie, gładkie i lśniące. Dla najlepszych efektów, stymulacji porostu, poleca się stosować go regularnie, ja nakładam go na wilgotne włosy, masuje około dwie minutki i pozostawiam na kolejne dwie, po czym tradycyjnie spłukuje wodą. Szampon kosztuje solo 97 zł, jeśli zatem szukacie naprawdę dobrego, skutecznego szamponu, Hair Jazz, będzie strzałem w dziesiątkę.


Hair Jazz – Lotion Activateur de Pousse - Institut Claude Bell
Lotion Activateur de Pousse, mieszka w białej, praktycznej, wyposażonej w aplikator ze sprayem butelce (200 ml), z pomarańczowymi grafikami, tam też odnajdziemy informacje dotyczące lotionu, właściwości, działania, stosowania, oraz jego skład. Koszt lotionu osobno, to 100 zł, wart jest zaś takiej ceny, silnie bowiem wzmacnia mieszki włosowe i odżywia, by rosły zdrowe i mocne, przyśpiesza wzrost włosa, poprawia jego strukturę, moje włosy wyraźnie są zdrowsze, miękkie i błyszczą. Podobnie, jak w przypadku szamponu, mamy tu w składzie proszek ze skorupek jaja, hydrolizowaną keratynę, czy hydrolizowane proteiny sojowe, nie ma tu zaś szkodliwego laurylosiarczanu sodu, silikonów czy parabenów. Preparat ma delikatną, wodną konsystencję, pachnie bardzo świeżo. Nanoszę go równomiernie na skórę głowy, po umyciu włosów szamponem i delikatnie masuję, lotionu nie spłukujemy. Dobrze jest stosować kurację do trzech razy w tygodniu, szczególnie przy włosach osłabionych i potrzebujących odżywienia, wówczas szybko pojawią się baby hair. Znacie duet Hair Jazz? Jakie kosmetyki polubiły ostatnio Wasze włosy? :)


poniedziałek, 21 maja 2018

Azjatyckie kremy BB - Lioele - Triple The Solution BB Cream SPF30 PA++ Whitening & Wrinkle Care – Koreański krem BB

Azjatyckie kremy BB, skutecznie zawojowały rynek kosmetyczny już kilka lat temu, wielki boom na te produkty wciąż trwa, są one bowiem świetnym połączeniem funkcji upiększających, wyrównujących koloryt skóry z pielęgnacją. 


Już od kilku tygodni w mojej kosmetyczce, mieszka koreański krem BB popularnej marki Lioele. Jest to słynny i kultowy już Triple The Solution BB Cream SPF30 PA++ Whitening & Wrinkle Care, który sprawdza się u mnie znakomicie. Idealnie zastępuje mi on tradycyjne, drogeryjne podkłady płynne, jednocześnie pielęgnując i chroniąc moją skórę. Lioele zmieniło design Triple The Solution, ze słodkiego, różowo-białego opakowania, obecnie krem w niezmiennie, doskonałej formule, wskoczył do bardzo eleganckiej, luksusowej, czarnej, matowej, stojącej pionowo buteleczki (50 ml) z bardzo praktyczną pompką, dzięki której dokładnie wymierzyć możemy ilość produktu, potrzebnej nam do jednorazowej aplikacji. Dodatkowo krem, zapakowano w elegancki, złoty kartonik, który skrywa kolejny, czarny, na którym odnajdziemy skład kremu oraz informacje o kosmetyku. 


W składzie Triple The Solution, odnajdziemy pośród innych komponentów, między innymi tlenek cynku, który pełni funkcję ochronną przed promieniami UV, kojący puder jogurtowy, wosk pszczeli, ekstrakt z korzenia lukrecji, ekstrakt z kwiatów ylang-ylang, ekstrakt z poziomki, czy kwas hialuronowy. Krem BB, działa ochronnie, wyrównuje koloryt skóry, działając też nawilżająco. Polecam go do każdego typu skóry, krem bowiem nie obciąża skóry, po aplikacji nie tworzy efektu ciężkiej maski, co ważne jest zwłaszcza teraz wiosną i podczas nadchodzącego lata oraz doskonale ukrywa wszelkie niedoskonałości i przepięknie kryje.


Przy mojej skórze, czasem wrażliwej, ze skłonnościami do przesuszeń, sprawdza się bardzo dobrze. Mam bardzo jasną cerę, krem BB Lioele, który zachwycił mnie od pierwszego użycia, ma tak uniwersalny, jaśniutki odcień, że dopasuje się do każdej, słowiańskiej karnacji, dodam też, iż w ciągu dnia krem nie ciemnieje, cały czas doskonale utrzymując się na skórze. Kosmetyk ten, z powodzeniem zastępować może, jak u mnie podkład, wyrównuje koloryt, kryje świetnie, pielęgnując, chroni skórę. Ma świeży, nieco cytrusowy zapach i dość gęstą, treściwą konsystencję, która lekko i delikatnie osiada na skórze, wspaniale rozprowadza się, wtapia i współpracuje z innymi kosmetykami do makijażu, można wykończyć go delikatnie, mineralnym pudrem sypkim. Ja nakładam go pieczętując jakby twarz, gąbeczką-jajkiem, taki bowiem sposób jest dla mnie najbardziej efektywny, uzyskuję wówczas satysfakcjonujące, równomierne krycie, ale z powodzeniem można go aplikować bezpośrednio dłońmi, bądź pędzlem flat-top, do tradycyjnego podkładu w płynie. Jestem ciekawa, czy znacie ten krem BB? Macie swoich azjatyckich ulubieńców? :)


sobota, 19 maja 2018

Mój książkowy HIT! W ten weekend - wyjdź z domu i odkryj w sobie dziecko – Księga Dzikości – David Scarfe – Wydawnictwo Insignis

Dzikość, prawdziwość, pierwotna natura, zwierzęta, rośliny, ziemia, niebo, słonce, chmury, gwiazdy, powietrze, woda, trawa, drzewa, ptaki i Ty! Niech pod koniec dnia twoje stopy będą brudne, włosy w nieładzie, a oczy błyszczące.


Premiera: 9 maja 2018
Wydawnictwo: Insignis
Tytuł oryginalny: The Wild Book:
Outdoor Activities to Unleash Your Inner Child
Tłumaczenie: Maria Brzozowska
Oprawa: twarda
Ilość stron: 272


Książka Księga Dzikości. Wyjdź z domu i odkryj w sobie dziecko, autorstwa Davida Scarfe, tak bardzo zachwyciła mnie, że trudno ubrać to w słowa. Jest to książkowy majstersztyk, zarówno pod względem wydania, jak i zawartości, taka jakby biblia naszej, naturalnej egzystencji. Pozycje, takie, jak ta powinny być częścią biblioteki każdego z nas, zwłaszcza teraz, w czasach, gdy życie wielu oznacza obcowanie wyłącznie z elektronicznymi sprzętami, telefonami, komputerami, laptopami, tabletami i innymi urządzeniami, czyniąc z nich naszych, codziennych towarzyszy. Natura, przyroda i człowiek powinny być jedną całością, by to osiągnąć, musimy w każdej chwili, jaką mamy, czerpać i łączyć się z tym, co żywe i najprawdziwsze. Księga Dzikości, musi skusić Was w księgarni genialną oprawą w granatowo-żółtych odcieniach, jest solidna i na pewno służyć nam będzie przez całe życie, bowiem właśnie przez całą naszą egzystencję powinniśmy z niej czerpać dobro i brać wspaniałe pomysły, które serwuje nam David Scarfe.


Scarfe, napisał tę książkę też troszkę dla siebie, urodzony w mieście, przez całe życie pracował w biurze, oddalając się od dzikości natury, znacie to? Jeśli tak, ta książka, musi znaleźć się w Waszej biblioteczce, to prawdziwe must have każdego mieszczucha, ale nie tylko, jak wiecie ja pomimo życia w mieście, potrafię bardzo często wypuszczać się w kręgi Matki Natury i z ogromną przyjemnością obcować z nią i czerpać, tacy, jak ja znajdą w książce morze pomysłów, jak czas na świeżym powietrzu cennie wykorzystać. Odrzućcie więc telefon, komputer i pomknijcie przez wszystkie strony Księgi Dzikości, wyjdźcie z domu i odkryjcie w sobie dziecko! Książka niesamowicie wciąga i naprawdę nabieramy chęci, by każdy rozdział wcielić w życie, więc do dzieła!


Rozpoczynamy lekcją, jak w prosty sposób zapleść wianek, następnie bawimy się w archeologa, poszukiwacza skarbów, uczymy się obserwacji chmur i gwiazd, jednocześnie poznając ich nazwy, autor zaprasza nasz do gry, w którą grali Wikingowie, irlandzkiego, tradycyjnego tańca, beztroskiego puszczania latawca, prowadzenia własnego ogródka, czy stworzenia nalewki tarninowej. Z książką w ręku, porozmawiamy z ptakami, wybierzemy się na biwak, gdzie rozpalimy ogień i ugotujemy obiad, ale także, zlokalizujemy wodę. Cennymi dla mnie rozdziałami są te poświęcone medytacji, pieszej wędrówce, suszeniu kwiatów, czy też duchowej mocy drzew. Z książką zbudujemy także polowy piec do pizzy, koło wodne, zamek z piasku, huśtawkę na drzewie, tratwę, ul, czy schronienie na łonie natury. Mam nadzieję, że tak, jak ja, odnajdziecie w tej książce, prawdziwą, nową, zieloną energię i wielką inspirację do działań, odhaczając rozdział po rozdziale i próbując łączyć się ze swą dziką, naturalną stroną i naturą w czystej postaci, najczęściej, jak się tylko da! Księga Dzikości, to moje książkowe must have! 



czwartek, 17 maja 2018

Moje kosmetyczne odkrycie - Vianek - Przeciwzmarszczkowy eliksir do twarzy z witaminą C z czerwonej serii – Magia serum z dobrym składem!

Mam ostatnio naprawdę szczęście, trafiając wciąż na świetne kosmetyki! Totalnym odkryciem ostatnich miesięcy stał się u mnie osobliwy kosmetyk. Naturalny, przeciwzmarszczkowy eliksir do twarzy z witaminą C z czerwonej serii marki Vianek, zachwycił mnie już po pierwszym użyciu i tak zawładnął pielęgnacją, iż planuję już zakup kolejnego opakowania. 


Moja skóra zakochała się w tym nowatorskim serum, co nie było w zasadzie dla mnie dużym zaskoczeniem, bowiem kosmetyki zarówno Sylveco, Biolaven, jak i Vianek, zawsze sprawdzają się u mnie znakomicie. Vianek, to polskie, naturalne produkty, pozbawione parabenów, olejów ropopochodnych, silikonów, sztucznych barwników, czy pegów, są to oczywiście kosmetyki nie testowane na zwierzętach. W mojej pielęgnacji twarzy, mieszczą się skrupulatnie wyselekcjonowane przeze mnie kosmetyki naturalne, moja cera 30+, mieszana w kierunku suchej, niestety jest coraz częściej wrażliwa, potrzebuje zatem starannie dobranych produktów. Przeciwzmarszczkowy eliksir z czerwonej serii, podobnie, jak maseczki truskawkowe, dołączył do grona mych hitów. Otrzymujemy go w pięknej buteleczce (30 ml), z praktyczną pipetką, która jest zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem w przypadku kosmetyków typu serum, kosmetyk dozujemy bowiem bez problemu, higienicznie, dokładnie tyle kropel ile potrzebujemy do jednorazowej aplikacji. Buteleczka ozdobiona jest wspaniałymi, zalipiańskimi zdobieniami w czerwonych odcieniach, charakterystycznych dla serii. Butelka mieszka dodatkowo w kartoniku, na którym tradycyjnie widnieją informacje na temat eliksiru, jego właściwości i wzorowy skład kosmetyku. 


Z wspaniałej, czerwonej, Viankowej serii mam jeszcze totalnie boskie serum, o którym też niedługo na pewno napiszę, podczas wieczornego rytuału pielęgnacyjnego, na oczyszczoną skórę nakładam najpierw eliksir, a następnie serum, na serum dopiero krem nawilżający, taka kolejność służy mojej cerze. Eliksir zaś można stosować zarówno na dzień, jak i na noc, u mnie jest to kosmetyk, który na mojej buzi działa nocą. Kosmetyk bazuje na cudownych, naturalnych składnikach, pośród których znajdziemy witaminę C w 5% stężeniu, ekstrakty z miłorząbu japońskiego, lukrecji i koniczyny, które działają razem antyoksydacyjnie, stymulują produkcję kolagenu oraz elastyny w naskórku, jest tu też silnie nawilżający kwas hialuronowy, olej różany, kwas mlekowy, hydrolizowane proteiny pszenicy, czy kojąca alantoina i panthenol. Składniki odmładzają, momentalnie nadają skórze głębokiego nawilżenia i pięknego odżywienia, wygładzają ją, ujędrniają, działają przeciwzapalnie i chronią przed działaniem czynników zewnętrznych. Polecam go posiadaczką takiej cery, jak moja, czyli ze skłonnościami do przesuszeń i podrażnień, ale też wrażliwej, czy naczynkowej. Eliksir aplikuję zarówno na twarz, szyję i dekolt, ma aksamitną konsystencję, pięknie rozprowadza się po skórze, pozostawiając delikatną chmurkę ochronną. Tak jak wszystkie kosmetyki z czerwonej serii Vianka, eliksir zachwyca zapachem, to piękna, owocowa woń, którą uwielbiam. Czego chcieć więcej, jest to wspaniały, naturalny, polski kosmetyk, cudeńko, które pokochacie na pewno, tak jak ja! :)



środa, 16 maja 2018

SO'BiO étic - Aqua Energie Dynamizująco dotleniający krem na dzień – Mój naturalny, kremowy ulubieniec z certyfikatami!

Piękna wiosna! Słońce dziś delikatnie raczy nas promieniami, ptaszki śpiewają, a nasza skóra oddycha wszechobecną zielonością! Wiosną króluje u mnie specjalny, ważny dla mnie kosmetyk, który dziś zakróluje na blogu!


Dynamizująco dotleniający krem na dzień, francuskiej, cenionej przeze mnie od lat marki SO'BiO étic, to mój kremowy skarb, który szybko dołączył do moich ulubieńców. Krem jest naturalnym, etycznym kosmetykiem, najwyższej jakości, zawiera ekologiczne komponenty, pochodzące z certyfikowanych upraw, nie znajdziemy tu parabenów, silikonów, olejów mineralnych, czy sztucznych barwników i aromatów, kosmetyki firmy nie są oczywiście testowane na zwierzętach, cruelty free, posiadają restrykcyjne certyfikaty Ecocert oraz Cosmebio. Kremik otrzymujemy w solidnym, przezroczystym słoiczku (50 ml) ze szkła z białą nakrętką, słoiczek dodatkowo zapakowano w kartonik w biało-niebieskich odcieniach, na którym widnieją piękne grafiki oraz informacje na temat kremu, właściwości i śliczny, naturalny skład kosmetyku. Warto dodać, iż opakowanie biodegradowalne i przyjazne środowisku.


Moja cera 30+, mieszana w kierunku suchej, szczerze ukochała ten krem, jest zdrowa, nawilżona i gładka, nie pojawiają się niespodzianki w postaci wyprysków, czy innych niedoskonałości. Od lat w mojej pielęgnacji twarzy, mieszczą się bardzo skrupulatnie wyselekcjonowane przeze mnie kosmetyki naturalne, krem SO'BiO étic, doskonale spełnia swą rolę. Krem dedykowany jest do stosowania na dzień, genialnie nadaje się pod makijaż mineralny i jako baza pod tradycyjne podkłady. Ma bardzo delikatną i lekką konsystencję w białym kolorze, pięknie rozprowadza się po skórze i szybko wchłania. Na uwagę na pewno zasługuje też boski zapach kremu, jest to świeża woń z lekką, nieco jakby morską nutą, absolutnie wspaniała. 

 
Skład kremu jest świetny, znajdziemy tu wodę z kwiatów rumianu rzymskiego, roślinną glicerynę, oleje roślinne, ekstrakt z chrząstnicy kędzierzawej, czyli algi morskiej, drzewo karbowe, wosk kandelila, wyciąg z algi brunatnicy, czy witaminę E. Składniki działają silnie dotleniajaco, nawilżająco i odmładzająco, pięknie odżywiają moją skórę, wygładzają ją, działają przeciwzapalnie i chronią przed działaniem czynników zewnętrznych. Stosuję go codziennie rano i w ciągu dnia, wedle potrzeby. Jest wydajny i po prostu idealny! Znacie kosmetyki SO'BiO étic? Jakie krem jest Waszym ulubionym? :)




wtorek, 15 maja 2018

Moja kuracja włosowa z Dermena Hair Care – Lotion do włosów osłabionych i nadmiernie wypadających!

Wiosna, to zdecydowanie świetny czas, by wzmocnić i zregenerować włosy przed słonecznym latem. Wraz z jej początkiem, rozpoczęłam przygodę z świetnym kosmetykiem Dermena Hair Care. Lotion do włosów osłabionych i nadmiernie wypadających, okazał się być strzałem w dziesiątkę!


Dermena Hair Care, to polska, apteczna linia do pielęgnacji włosów osłabionych i wypadających, z tejże linii miałam już okazję poznać niegdyś genialne ampułki, które do dziś miło wspominam, postanowiłam więc poznać także lotion. Kosmetyk otrzymujemy w poręcznej, białej i praktycznej, bowiem wyposażonej w aplikator ze sprayem butelce w typowym dla marki, bardzo przyjemnych dla oka biało-niebieskich grafikach. Na kartoniku oraz dołączonej ulotce, odnajdziemy informacje dotyczące lotionu, właściwości, działania, stosowania, oraz skład. Lotion zawiera opatentowaną przez markę, molekułę Regen7, aktywną substancję pochodzenia witaminowego, która silnie wzmacnia mieszki włosowe i odżywia, by rosły zdrowe i mocne, jest tu także multikompleks H-VIT, naturalne wyciągi z róży, cykorii, czerwonych alg i orzecha brazylijskiego oraz pantenol i biotyna. Całość działa silnie dotleniająco na skórę głowy, wzmacniając włosy, poprawiając ich strukturę, reguluje też wydzielanie serum


Preparat ma delikatną, wodną konsystencję, pachnie bardzo przyjemnie, higienicznie, nanoszę go równomiernie na skórę głowy, jak i nieco na włosy, staram się wykonywać tę czynność zarówno rano, jak i wieczorem, bowiem lotionu nie spłukujemy. Wspaniale jest go zastosować od razu po umyciu włosów, ale z powodzeniem zadziała także na suchych włosach, nie bójcie się sklejonych włosów, obciążeń, czy przesuszeń, włosy ładnie się układają i są gotowe na tradycyjny dzień, lotion bowiem szybko wysycha. U mnie na włosach bardzo długich wystarcza siedem psiknięć, by dostatecznie nanieść kosmetyk. Już podczas stosowania lotionu, moje włosy stały się mocniejsze i wzmocnione, cebulki silniejsze, a skóra głowy widocznie nawilżona i zdrowa. Przy włosach szczególnie osłabionych i mocno wypadających, zalecane jest regularne stosowanie go przez cztery miesiące, ale jest to także świetny kosmetyk dla osób, które borykają się z przetłuszczaniem skóry głowy, łupieżem, czy po prostu, jak ja chcą wzmocnić włosy i poprawić ich kondycję. Po raz kolejny Dermena spisała się u mnie na medal, znacie kosmetyki z tej linii? :)