Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 stycznia 2022

Dlaczego ta książka budzi tyle skrajnych emocji? Skin Care. Bzduroodporny poradnik o pielęgnacji - Caroline Hirons

Jako blogerka kosmetyczna ze sporym stażem, zawsze staram się być na bieżąco z publikacjami dotyczącymi pielęgnacji skóry. W moje ręce trafiła niedawno książka Skin Care. Bzduroodporny poradnik o pielęgnacji, autorstwa Caroline Hirons. Dlaczego ta książka budzi w sieci tyle skrajnych emocji i ma tak różne opinie? Sprawdziłam i zapraszam na moją recenzję.


Skin Care. Bzduroodporny poradnik o pielęgnacji

Caroline Hirons

Premiera: 10 listopada 2021

Wydawnictwo: Insignis

Tytuł oryginalny: Skincare: The ultimate no-nonsense guide

Tłumaczenie: Katarzyna Dudzik

Oprawa: twarda

Ilość stron: 296

Skin Care. Bzduroodporny poradnik o pielęgnacji, swą premierę miał jesienią minionego roku, od tego czasu napotkałam na wiele przeróżnych opinii o tejże publikacji. Autorka, urodzona w Liverpoolu Caroline Hirons, jest kosmetyczką i blogerką beauty, branżę kosmetyczną zna od podszewki. Z pewnością jest to książka pięknie wydana, pełna kolorów, fotografii i praktycznych grafik, jest tu też sporo wskazówek odnośnie codziennej pielęgnacji skóry i choć rzeczywiście nie wszystkie teorie tu przedstawione, trafiają akurat w moje pielęgnacyjne wybory, większość porad otworzy oczy młodym w temacie skóry. Jest to bowiem książka raczej dla młodszych osób, czy nastolatek, które zaczynają przygodę z dbałością o siebie i własną skórę, zatem jest napisana w często zabawnym tonie, z humorem. Skin Care. Bzduroodporny poradnik o pielęgnacji, porusza temat nawyków, jakie powinniśmy nabyć podczas rytuałów pielęgnacyjnych, mówi o skórze i jej potrzebach, rozprawia się także z mitami na temat pielęgnacji, także zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Znacie tę książkę? Co o niej sądzicie? 


  

 

czwartek, 12 grudnia 2019

Duet Inveo do pielęgnacji i makijażu rzęs - Hypoalergiczne serum stymulujące wzrost rzęs oraz tusz z czynnikiem stymulującym wzrost włosów.

Chyba każda z nas marzy o długich, zdrowych i grubych rzęsach. Dziś u mnie kosmetyczny duet Inveo do pielęgnacji i makijażu rzęs w postaci hypoalergicznego serum stymulującego wzrost rzęs oraz tuszu z czynnikiem stymulującym wzrost włosów.


Jest to debiut tejże marki w mojej kosmetyczce, duecik serum i maskary, sprawdza się doskonale, oba kosmetyki z powodzeniem towarzyszą mi w codziennym makijażu i pielęgnacji. Przyznacie, iż tusz do rzęs, to kosmetyk, który wiele z nas zabrałaby ze sobą na bezludną wyspę, jest totalnym must have każdej kobiety, niezastąpiony w codziennym makijażu. Poprawnie aplikowana maskara otwiera nasze oko, nadaje wyrazistości spojrzeniu, upiększa je, pogrubiając, zagęszczając i wydłużając nasze rzęsy. Tusz Inveo, mieszka w świetnym, lśniącym, poręcznym opakowaniu (8 ml), plastikowa, elastyczna szczoteczka w wypustkami, pozwala na wygodną i dokładną aplikację tuszu na rzęsy. Dodatkowo zapakowano tusz w kartonik, na którym znajdziemy informacje o kosmetyku. Maskara prócz makijażu, pełni także funkcję pielęgnacyjną oraz stymulacyjną, w składzie znajdziemy tu kiełki pszenicy, wosk pszczeli, wosk carnauba, bajkalinę, argininę, witaminę E i kojący pantenol. Składniki działają na rzęsy, stymulują je do wzrostu, odżywiają, a rzęsy pięknieją dodatkowo głęboką czernią. Maskara idealnie sprawdzi się u każdego, nawet u osób, które posiadają delikatne i cieniutkie rzęsy, ma formułę przyjemną w aplikacji, dobrze osiada na szczoteczce i co najważniejsze na rzęsach. Daje efekt podkreślonych, gęstych rzęs, nie skleja ich, nie kruszy się i nie rozmazuje. Efekt możemy stopniować, u mnie idealnie wypadają dwie warstwy. Szczoteczka jest odpowiednio długa, mamy możliwość pomalowania rzęs na całej ich szerokości i długości, równomiernie.



Hypoalergiczne serum stymulujące wzrost rzęs, to kosmetyk do pielęgnacji słabych, cieniutkich rzęsy, czas kuracji, to 6 minimum tygodni, ale polecane jest przedłużenie kuracji do 8 tygodni, w jednym opakowaniu mamy 3,5 ml produktu. Serum nakładam na linię rzęs, raz dziennie, wieczorem, podczas wieczornego rytuału pielęgnacyjnego, po dokładnym demakijażu i osuszeniu skóry. Rzęsy wówczas muszą być już oczyszczone i odtłuszczone. Zabieg z serum jest szybki i przyjemny, poręczne opakowanie w niebieskich odcieniach z praktycznym pędzelkiem, pozwala na wygodną aplikację. Serum zapakowano dodatkowo w estetyczny kartonik z przydatnymi informacjami. Jedna warstwa serum jest wystarczająca, produkt nie lepi się, nie obciąża rzęs, nie powoduje podrażnienia. Z pewnością jest to świetny kosmetyk dla osób, które borykają się z wypadającymi rzęsami, słabymi i zniszczonymi, na przykład po sztucznych rzęsach. Oba kosmetyki warto poznać, świetnie się uzupełniają, ale tez solo, będą dobrym wyborem. Wzmacnianie swoje rzęsy? Macie swój ukochany tusz do rzęs?



czwartek, 24 maja 2018

Bomba zdrowia - Regital - Włosy, skóra, paznokcie - Doskonałe połączenie mnóstwa dobroczynnych składników!

O włosy, skórę i paznokcie, dbam ze szczególną uwagą oczywiście zewnętrznie, jednakże, również chętnie wspomagam się dobrymi suplementami i ziołami, działając od środka, co razem skutkuje zdrową skórą, lśniącymi włosami i zawsze mocnymi paznokciami.
 
 
Bombowe wręcz połączenie mnóstwa dobroczynnych składników w Regital Włosy, skóra, paznokcie, świetnie sprawdza się u mnie w codziennej dawce dobroci. Na co dzień, jako wegetarianka od lat suplementuję witaminę B12, biorę też witaminę D oraz dwie tabletki właśnie Regital, którego składniki, pozwalają mi zachować zarówno ładną cerę, silne włosy i zdrowe pazurki. Opakowanie Regital Włosy, skóra, paznokcie, to aż 60 tabletek, które zakupić można w sklepie Diagnosis24 Buteleczkę, zdobią przepiękne, kwiatowe grafiki, na kartoniku zaś o tym samym designie, odnajdziemy informacje o suplemencie, jego stosowaniu oraz oczywiście skład. Łykam zalecane dwie tableteczki dziennie, po jedzeniu, należy pamiętać, by nie przekroczyć polecanej dawki. Jakie składniki zawiera ten suplement? To prawdziwa bomba witamin i ekstraktów, pośród nich, znajdziemy skrzyp polny, który sprawia, iż włosy wzmacniają się, stają się błyszczące i zdrowe, zawiera on duże ilości krzemu, zatem zapobiega wypadaniu włosów, poprawia ich elastyczność i dba o skórę, prócz skrzypu Regital, zawiera też cenny dla włosów i paznokci cynk, selen i biotynę, która pomaga utrzymać prawidłowy metabolizm, ma ona ogromne znaczenie dla funkcjonowania także całego organizmu, zawiera cząsteczki siarki, dzięki niej włosy, skóra i paznokcie są dłużej młode i zachowują witalność. Skóra dostaje tu witaminę C, B1, B2, B6, A, E oraz mnóstwo mikroelementów, takich jak cynk, czy jod. Jest tu też cholina, tlenek magnezu, niacyna, szparag lekarski, żelazo, rutyna, ryboflawina, czy kwas foliowy, skład zatem jest naprawdę bogaty. 


Warto zażywać go regularnie i sumiennie, wówczas przynosi efekty i wspomaga naturalny rytm naszej skóry, włosów i paznokci. Myślę, że to suplement dla każdego, polecam go zarówno kobietom, jak i mężczyznom, bez względu na wiek. Koniecznie zaopatrzcie się zaś w niego, jeśli macie problemy ze skórą, jest ona sucha, problematyczna, bez życia, dotknięta niedoskonałościami, u mnie zaobserwowałam poprawę stanu skóry, mam mniej wyprysków, cera jest jakby bardziej stabilna i mniej podatna na czynniki zewnętrzne, paznokcie nie rozdwajają się, włosy zyskały witalność, także z czystym sumieniem, polecam go i Wam, a może znacie już Regital? Wspomagacie swoje włosy, skórę i paznokcie takimi produktami? :)



wtorek, 28 lutego 2017

Moja aktualna pielęgnacja twarzy – Kosmetyki, których obecnie używam – zima 2017 - Naturalna pielęgnacja twarzy

Dawno już nie było u mnie tego typu podsumowania, pora zatem na kolejny wpis o mojej aktualnej pielęgnacji twarzy, która już od lat, obfituje w bardzo skrupulatnie wyselekcjonowane przez mnie kosmetyki naturalne.
Pielęgnacja twarzy jest dla mnie niesamowicie ważna, moja cera 30+, mieszana w kierunku suchej, nie jest jakoś nadmiernie problematyczna, jednakże czasem zdarzają się jej niewielkie kaprysy, staram się, by do nich nie dopuścić i utrzymywać cały czas jej zdrowy stan. Pielęgnacja mojej twarzy, to kosmetyki naturalne, ekologiczne, certyfikowane, wszystkie te produkty nie są oczywiście testowane na zwierzętach, a oto mój obecny zestaw :)


Na noc, jak i na dzień pod makijaż, aktualnie używam Dotleniającego musu Apis z aktywnym tlenem z nowej linii oxy o2 terApis, który jest moim hitem, ma super skład, ale także opakowanie airless, świetnie sprawdza się u mnie, pięknie rozprowadza po skórze, wchłania i idealnie nawilża.
Codziennie przed aplikacją musu na noc, serwuję sobie przeciwzmarszczkowe, ekologiczne, certyfikowane serum arganowe Nourish z serii Argan Skin Rescue, prócz słynnego oleju arganowego, działa tu mnóstwo naturalnych składników: olej abistyński, ekstrakt z imbiru, czy olejek pomarańczowy. Serum zachwyca mnie swą delikatnością, pozostawiając delikatną chmurkę ochronną, pachnie wspaniale, jest to naturalny zapach pomarańczowy.
Jako serum stosuję też olej makadamia Nature Queen, jeden z moich ukochanych olejów od lat, pięknie zmiękcza skórę, wygładza i koi podrażnienia. Jest on także naturalną odżywką dla rzęs i brwi.
Pod oczy aplikuję boski, biomimetyczny, przeciwstarzeniowy krem pod oczy Nourish, o którym więcej na blogu niebawem. Jest to wyjątkowo delikatny kosmetyk z jarmużem, ma idealny skład, jestem zachwycona jego efektami, jakie daje.
Normalizujący tonik do twarzy z ekstraktem ze skrzypu polnego z zielonej serii Vianek, to również mój hicior, zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego, który świetnie poradził sobie z regeneracją mojej skóry, jest tu też kojący ekstrakt z aloesu, kwas AHA jabłkowy, olejek miętowy zaś wzbogaca tonik miętowym, rześkim zapachem, ale także odświeża i tonizuje skórę. Kosmetyk idealnie oczyszcza moją skórę, łagodzi i nie podrażnia. Oczyszczanie i demakijaż u mnie, to także Vianek i odżywcze mleczko do demakijażu z ekstraktem z nasion lnu. Mleczko jest niesamowicie delikatne, nie odczuwam żadnego pieczenia w okolicach oczu, dokładnie zmywa makijaż i inne zanieczyszczenia, zawiera olej z pestek moreli, olej rokitnikowy, miód i ekstrakt z nasion lnu, które łagodzą podrażnienia, nawilżają, działają przeciwbakteryjnie, redukują zaczerwienienia. Jako zdeklarowana fanka mleczek, uwielbiam zmywać nim makijaż.
Dotleniający peeling do twarzy Apis z efektem mikrodermabrazji, to kremowy peeling z drobinkami skały wulkanicznej i papainy, wspaniale wygładza, usuwa obumarły naskórek, niczym zabiegi mikrodermabrazji diamentowej, po użyciu peelingu, momentalnie czuć, jak skóra robi się miękka i ultra gładka. Nakładam go zarówno na twarz, szyję i dekolt, masuję koliście skórę i spłukuję letnią wodą. Następnie nakładam kojąco-Liftingującą maskę 360°aox, polskiej marki Naturativ, która jest u mnie nowością, zatem niebawem napiszę tez o niej na blogu. Maska jest wegańskim kosmetykiem, w formie żelu, odpręża i nawilża skórę, jest niesamowita. 
Naturalne oleje zdecydowanie królują u mnie w pielęgnacji całego ciała, ale olej z nasion dzikiej róży piżmowej Etja, stosuję też do twarzy, dzięki niemu moja skóra jest zregenerowana, nawilżona, olej ten skutecznie zapobiega starzeniu się mojej skóry, idealny jest także jako ochrona przed obecnymi zmianami pogody. 

Jak Wam się podoba moja kosmetyczna armia? Co u Was króluje w pielęgnacji twarzy? :)


poniedziałek, 14 grudnia 2015

Drogeria Misumi – Kosmetyki naturalne, makijaż, pielęgnacja, akcesoria (Sklep firmowy Deni Carte) :)

W miniony, grudniowy piątek, pomimo nieco deszczowej pogody, wpadłam w pierwszy wir świątecznego szaleństwa zakupowego, w tym dniu zawitałam także do niedawno otwartej Drogerii Misumi na ulicy Dworcowej 8, w mojej rodzinnej Bydgoszczy. Drogeria ta, to także firmowy sklep bydgoskiej marki Deni Carte, przeniesiony z pobliskiej lokalizacji, w którym znajdziemy również mnóstwo kosmetycznych, polskich i nie tylko marek. Deszcz dawał się we znaki, a w środku przywitał mnie wspaniały, świąteczny, ciepły klimat i przemiła, pomocna obsługa sklepu.


 Podczas buszowania po rozlicznych półkach, na których widnieje mnóstwo produktów, wybierałam kosmetyki dla siebie i oczywiście na prezenty. W sklepie, na wejściu znajduje się strefa makijażu i zapachów, w której zapoznamy się z kosmetykami Deni Carte (kolejny raz w mym koszyku znalazł się rozświetlasz, ale wypróbuję też korektor i kredkę) i innych makijażowych marek. Świetną sprawą jest możliwość wyboru w naszych, rodzimych markach, nie tylko w kosmetykach do makijażu, ale także do pielęgnacji, także dla dzieci, za to między innymi cenię to miejsce, sądzę, iż należy wspierać polskie, dobre firmy, których kosmetyki nie ustępując jaskością, a kosztują o wiele mniej. Sklep bogaty jest w ofertę akcesoriów, kosmetyczek, firmowych pędzli, szczotek, świec, wosków, mnie skusiła między innymi słodka gąbka – arbuz :)


Najpiękniejszą strefą w drogerii, jest miejsce, gdzie kusi cała gama kosmetyków naturalnych, zakupimy tu nie tylko naturalne kremy, balsamy, szampony, żele, peelingi, ale także wodę różaną, naturalne mydła i olejki świetnych marek: Sylveco, Biolaven, Khadi, Ecolab, Planeta Organica, Bania i Babuszka Agafii. Urzekający jest również przepiękny wystrój, dominuje tu drewno, gałązki, całość naprawdę zachwyca, a zakupy w takim miejscu, to czysta przyjemność. Będę zdecydowanie częstym gościem w progach Misumi, to rozkoszne, pachnące miejsce, pełne fantastycznych kosmetyków, jeszcze przed świętami wybiorę się tam po olej arganowy i naturalną pastę do zębów. 


Przygotowujecie już na Święta? Planujecie coś specjalnego w tym roku? :)

wtorek, 24 marca 2015

Moja aktualna pielęgnacja włosów – Kosmetyki, których obecnie używam + Nakręćmy się na wiosnę :)

Niedawno pisałam o mojej aktualnej pielęgnacji ciała, dziś zapraszam Was w podróż z kosmetykami, których używam obecnie do moich kudełków :) Jak zapewne wiecie, w większości są to kosmetyki naturalne, uwielbiam także blogi włosomaniaczek, gdzie odnajduję wiele inspiracji włosowych, by jak najlepiej dbać o moje bardzo długie, dość sztywne, trudne do układania, mieszane, z trudnymi końcówkami, jednakże dość sprężyste i lśniące o przeciętnej gęstości włosy. Ważne, by do włosów stosować odpowiednio dobrane produkty, które zadziałają dobrze na całą długość włosa, ale także na skalp, skórę naszej główki. Oto kosmetyki do włosów, które obecnie stosuję :)
 
 
Od lat olejuję włosy, aktualnie końcówki, jak i skórę głowy pielęgnuję wspaniałym olejem z pestek malin, o którym pisałam tu. Olej ten, to świetna bomba witalna dla włosów, nie jest bardzo tłusty, odżywia i wzmacnia włosy, uelastycznia je, doskonale nadaje się również do włosów farbowanych, ponieważ dodatkowo spowalnia utratę koloru. Nakładam go na końcówki oraz skórę głowy i zmywam szamponem, dodaje go też do masek włosowych. Można go kupić na Blisko Natury. Uległam również manii masek Kallosa, miałam wersję tradycyjną – Keratynową z proteinami mleka i keratyny, skusiłam się tez na wersję czekoladową, intensywnie regenerującą. Obie sprawdzały się świetnie, dlatego planuję teraz zakup wersji bananowej. Maski Kallosa nakładam na mokre włosy, zostawiam na 5 minut i zmywam, włosy pięknie rozczesują się, są miękkie i nawilżone, Kallosy kupuje w Hebe. Kocham szampony Khadi, mają piękne, naturalne składy, certyfikaty i taki specyficzny urok, tu wersja wzmacniająca z Amlą, o której pisałam tu,  doskonale oczyszcza włosy i skórę, zapobiega wypadaniu, zmywa oleje, ma piękny, naturalny zapach i miło, kremowo się pieni. Szampon można zakupić w sklepie Helfy. Obecnie stosuję również indyjską odżywkę Sesa, która prawie sięgnęła denka, jest ona bardzo, bardzo wydajna, malutka ilość odżywki, potrafi zmiękczyć pięknie włosy, które po jej użyciu są lśniące i lejące, zawiera masło shea i wyciąg z truskawek, dzięki któremu ma świetny zapach, cała recenzja odżywki tu, a zakupić ją można na Helfy. Niedawno rozpoczęłam stosowanie rosyjskiej maski Bania Agafii – Siedem sił, także recenzja wkrótce. Maska stymuluje wzrost włosa, nawilża skórę głowy i ma naturalny, ziołowy skład, a można ją zakupić w sklepie Lavendic za jedyne 4,00 zł, także naprawdę warto! :)


Jestem częścią świetnej, włosowej akcji Ewy z Włosy na emigracji - Nakręćmy się na wiosnę, tu pierwsze poczynania wszystkich dziewczyn biorących udział w akcji, jestem dumna, że moje loki znalazły się wśród tak pięknych fal i burzy loków! Powyżej ja z moją kocią królową :)

A Wy czego używacie wiosną do pielęgnacji włosów? Polecacie coś szczególnie wartego uwagi? :)

 

czwartek, 19 marca 2015

Moja aktualna pielęgnacja ciała – Kosmetyki, których obecnie używam :)

Bardzo lubię czytać tego typu posty u Was, na innych blogach, toteż postanowiłam i u siebie takowy sprawić, zwłaszcza, że kosmetyki, których obecnie używam, są naprawdę warte polecenia. Dużą uwagę przywiązuję do produktów do skóry ciała, dzięki dobrze skierowanej do naszego typu cery pielęgnacji, nasza skóra będzie gładka, odżywiona i zawsze piękna, a co z a tym idzie dłużej młoda i zdrowa, zatem bądźmy świadomym konsumentem, kupujmy i stosujmy kosmetyki z główką, zwracając uwagę na skład, działanie, certyfikaty, oznaczenia, testy na zwierzętach, nie zaś na ładne, kolorowe opakowanie. Jak wiecie, moja pielęgnacja skóry, to przede wszystkim kosmetyki naturalne, a oto czego aktualnie używam :) 
 
 
Codziennym kompanem kąpieli jest u mnie fantastyczny Tonizujący żel pod prysznic rosyjskiej firmy Natura Siberica, ze świetną, praktyczną pompką. Żel pachnie bardzo luksusowo, ma perłową formułę, ładny skład, pięknie myje i tonizuje skórę. Tu, u mnie więcej o żelu, a zakupić go można na Skarby Syberii. Podczas kąpieli stosuję też dwa razy w tygodniu Miodowy peeling cukrowy do ciała, polskiej marki Korana, który sięga już prawie denka (następca marki Apis już przebiera nóżkami), ma śliczny skład, miodowy zapach i daje genialny efekt gładkiej skóry, dzięki zawartości cukru trzcinowego oraz olejów. Cała recenzja peelingu tu, a zakupić go można w Pasiece Dredziarza. Po kąpieli raczę się boskim, 100% naturalnym Masłem ze słodkich migdałów, mega wszechstronnym i wielofunkcyjnym kosmetykiem, który idealnie koi, odbudowuje skórę, chroni, działa przeciwstarzeniowo i pobudza krążenie. Masełko pozostawia moją skórę niesamowicie miękką, nawilżoną, jędrną i gładką, słowem ubóstwiam je. Recenzja masełka tu, a zakupić je można na Blisko Natury. Obecnie używam także przecudownie pachnącego Naturalnego balsam do ciała z masłem shea i olejem arganowym o zapachu wiśni, które bazuje na wspaniałym shea, wzbogaconym o argan, takie połączenie, to prawdziwy eliksir młodości dla skóry, poprawiający elastyczność skóry, regenerujący, łagodzący wszelakie podrażnienia. Dostępny jest on na Etnobazar, a cała, moja recenzja balsamu tu. O moje stopy dba aktualnie Krem do stóp Sylveco, który niedawno otworzyłam, zatem recenzja wkrótce. Ziołowy, naturalny skład z ekstraktem z aloesu i brzozy oraz rozmarynem lekarskim, dogłębna regeneracja i miękkie, gładkie stopy. Kupić go można tu :)  
 
 
Na umywalce stoją u mnie zawsze mydło lub żel do rąk, obecnie jest to Nawilżający żel do mycia rąk od Sylveco. Żel zawiera podbiał pospolity, mocznik i olejek pomarańczowy, dzięki któremu bosko pachnie! Dba i nawilża dłonie, cudnie myje, a pompka ułatwia codzienne jego stosowanie Recenzja żelu tu, a zakupić go można tu i tu. Na umywalce gości u mnie oczywiście zawsze również pasta do zębów (jakie pasty naturalne polecacie?) oraz żel do higieny intymnej. Do niedawna w tym temacie królowały u mnie produkty Ziaja, lecz Żel do higieny intymnej Sylveco przebił je zdecydowanie naturalnym składem. Niebawem u mnie cała recenzja tego świetnego żelu, który nie podrażnia, pięknie pachnie i ma wspaniały skład, zakupić go można w sklepie Sylveco.

O mojej aktualnej pielęgnacji twarzy i kosmetykach, jakich używam obecnie do moich włosów, na blogu już niebawem :) 

A Wy czego używacie do pielęgnacji ciała? Polecacie coś szczególnie wartego uwagi? Wiosennego i słonecznego dnia! :)

czwartek, 19 lutego 2015

Blisko Natury – Olej z pestek malin (Czysty Rubus Idaeus – Raspberry Seed Oil) :)

Oleje naturalne wszelakiej maści, to jedna z moich największych miłości w kosmetycznym świecie pielęgnacji. Na blogu bardzo często piszę o olejach, które dzięki niesamowitym, naturalnym właściwościom, są idealnym składnikiem przeróżnych kremów, balsamów, czy maseł do ciała, ale również jako samodzielny produkt, działają cuda! Mam wiele ulubieńców w olejowym świecie, serce skradł mi totalnie olejek makadamia, ale lubię także olej kokosowy, olej monoi, olej jojoba, do ukochanych olejów dołączył także Olej z pestek malin, który przybył do mnie ze świetnego, pełnego naturalnych cudów sklepu Blisko Natury :) 
 
 
Czysty Rubus Idaeus, otrzymujemy w bardzo praktycznej, smukłej, buteleczce (50 ml) z ciemnego szkła, które chroni olej przed promieniami słonecznymi. Butelka jest zabezpieczona, także mamy pewność, iż olej jest świeży i przez nikogo wcześniej nie był otwierany. Dokładna aplikacja oleju jest możliwa, dzięki obecności plastikowej nakładki, która precyzyjnie pozwala nam dozować malinowy olej, co do kropelki. Na białej, estetycznej etykiecie możemy zasięgnąć informacji na temat produktu, jego właściwościach, stosowaniu oraz dystrybucji.
 

Jest to 100% naturalny, tłoczony na zimno olej z pestek malin, który idealnie pielęgnuje absolutnie każdy rodzaj cery, świetnie sprawdzi się nawet przy cerach wrażliwych, skłonnych do alergii, wyprysków, przesuszonych, zmęczonych, moja skóra mieszana w kierunku suchej, kocha ten olej z wzajemnością. Ubóstwiam wręcz olej makadamia, ten, podobnie jak makadamia, nie pozostawia bardzo tłustej warstwy, pięknie i momentalnie się wchłania, nawilżając, zmiękczając i wygładzając moją skórę. Stosuję go w zasadzie codziennie, w przeróżnych kombinacjach, ponieważ jak większość naturalnych kosmetyków, jest to wielozadaniowy cudotwórca.
 
 
Bezpośrednio nakładam go na twarz, szyję i dekolt, na noc, doskonale ujędrnia i odżywia skórę. Dodaję go do balsamu i masła do ciała (ilość kropel dowolna), można oczywiście aplikować olej na całe ciało, dłonie, stopy, czy usta, to niesamowita bomba kojąca i odżywiająca, która zawiera dobroczynne, nienasycone kwasy tłuszczowe omega-6, ale także omega-3, które idealnie łagodzą podrażnienia. Olej bogaty jest także w witaminę E – witaminę młodości, działa regenerująco i przeciwstarzeniowo, dodatkowo działa tu kwas elagowy, silny antyoksydant. Olej z pestek malin będzie mi na pewno towarzyszył także latem, gdy słońce daje popalić naszej skórze, ponieważ posiada on niesamowitą zdolność pochłaniania promieni UV, podobnie jak SPF-28-50! Ma on przepiękny zapach! Jest to malinowo-orzechowa, głęboka, naturalna woń.  
 
 
 Oprócz bezpośredniego stosowania i mieszania go z kremami i balsamami, w celu wzbogacenia ich składu i działania, ja dodaję olej ten, do własnoręcznie skomponowanych kosmetyków, między innymi masek, glinek (z białą glinką, to jedna z moich ulubionych masek na twarz), moim hitem jest także serum stworzone z oleju z pestek malin i żelu hialuronowego (o którym pisałam tu - klik) , takie serum, to mega nawilżający i odżywiający kosmetyk, któremu nie ma równych! Oczywiście olejek świetny jest także w pielęgnacji włosów, jako dodatek do odżywek, masek, ale również bezpośrednio na skórę głowy, czy całą długość włosa, wzmacnia, uelastycznia włosy i spowalnia utratę koloru (przy włosach farbowanych). Ja stosuję go też, jako odżywkę do rzęs, brwi i paznokci. Nie muszę chyba także dodawać, że masaż z tym olejkiem (mieszam go też z innymi olejami), to domowe spa, na najwyższym, luksusowym poziomie :)
 
 
Cudownych właściwości oleju z pestek malin, jest mnóstwo, jest on totalną bombą odżywczą dla naszego, całego ciała! 
 
Owe, olejowe przecudno, dostępne jest w sklepie Blisko Natury :)
 
 
Olej z pestek malin dołączył do listy moich hitów, znacie go? :)
Jakie oleje są Waszymi naj, naj?