Olej Laurowy, to naturalny kosmetyk, który intrygował
mnie bardzo długi czas, jako olejomaniaczka, musiałam poznać go i sprawdzić, w
czym tkwi magia tego zielonego masełka, otrzymywanego w procesie tłoczenia owoców
- jagód wawrzynu szlachetnego.
Olej Laurowy polskiej firmy Etja, to 100%
czyściutki surowiec kosmetyczny, jak zawsze najwyższej jakości. 50 ml oleju, otrzymujemy
w słoiczku z ciemnego szkła, zapakowanym dodatkowo w estetyczny kartonik. Możemy
stosować go w przeróżnych kombinacjach, zawsze będzie to działanie dobroczynnych
właściwości pielęgnacyjnych, które ten olej posiada. Drzewo laurowe, zwane jest
wieczne zielonym drzewem, na pewno znacie liście laurowe, używane bardzo często
w naszej, polskiej kuchni, które nadają specyficznego aromatu wielu potrawom,
dzięki olejkom eterycznym tejże rośliny.
Olej laurowy zawiera mnóstwo kwasów tłuszczowych (kwas
laurynowy, palmitynowy, olejowy, linolowy), jest zatem bombą odżywczą dla skóry
ciała i włosów, genialnie koi, łagodzi i regeneruje, bardzo znane są jego silne
właściwości przeciwzapalne, antybakteryjne i antyseptyczne, z tym olejem
zdecydowanie powinny zaprzyjaźnić się osoby dotknięte łuszczycą i stanami
zapalnymi skóry.
Zielone masełko, jakim jest olej laurowy, w
temperaturze powyżej 25 stopni Celsjusza, topi się i przybiera formę płynną,
zatem także przy kontakcie ze skórą. Ja rozpuszczam je w kąpieli wodnej i
mieszam przede wszystkim z masłem shea, jako, iż olej laurowy ma naprawdę
intensywny, ziołowy zapach, przypominający nieco woń eukaliptusa, można go z
powodzeniem miksować z popularnymi olejami bazowymi, takimi jak olej ze
słodkich migdałów, olej kokosowy, jojoba, czy olej z masła shea, taka mieszanka
rozgrzeje organizm, przyśpieszy krążenie, złagodzi stany zapalne, bóle stawów.
Punktowo można go stosować w 100% stężeniu na wypryski, a nawet drobne rany,
przyśpieszy gojenie i zadziała przeciwzapalnie.
Olej laurowy, to także ogromny przyjaciel włosów i
skóry głowy, chroni, odbudowuje, nawilża, przyspiesza porost, działa na
rozdwojone końcówki, zmagasz się z łupieżem? Oj tak – musisz go mieć.
Moje pierwsze zetknięcie z olejem laurowym miało
miejsce już kilka lat temu w mydłach laurowych, których podstawą jest właśnie
ów olej, uwielbiam je, są naprawdę częstym gościem w mojej łazience, zatem
jeśli robicie domowe mydełka, ten olej również musi się u Was znaleźć. Uwielbiam
ten osobliwy i intrygujący olej, jeśli jeszcze nie poznaliście jego zielonej
mocy, musicie koniecznie nadrobić :)





