sobota, 9 czerwca 2018

Chocolissimo - Prezent dla taty na Dzień Ojca – Co warto podarować tacie w ten szczególny dzień – Co kupić dla taty? Słodkie, oryginalne prezenty z czekolady!

Już niebawem, bowiem 23 czerwca będziemy obchodzić Dzień Ojca. Mam nadzieję, że tak, jak ja skrupulatnie przygotowujecie dla swojego taty ten dzień i macie w planach szczególne dla niego prezenty!


Dzień Ojca, wraz z Dniem Matki, to jedne z piękniejszych świąt w roku, warto zatem pogłówkować i podarować swojemu tacie w tym roku coś naprawdę wyjątkowego. Kopalną pomysłów na prezenty na wszelkie uroczystości i okazja, jest dla mnie Chocolissimo, świat zmysłowej czekolady z mnóstwem oryginalnych pomysłów na smakowity upominek. W związku ze zbliżającym się Dniem Taty, warto skoczyć na stronę chocolissimo i pobuszować w poszukiwaniu prezentu idealnego, a kusi naprawdę wiele słodkości. Kilka lat temu, gdy spróbowałam pralinek Chocolissimo, zakochałam się w ich smaku, prawdziwa, rozpływająca się w ustach czekolada, pełna smaku. Słodkości marki tworzone są od wielu lat z pasją, a ich unikalne wzory i formy, sprawiły, iż właśnie stamtąd pochodzi prezent dla mojego taty, który na pewno zachwycony będzie słodkimi cudami. Jest do wyboru tak wiele form i produktów, że trudno wybrać jeden, zatem szalejcie słodko do woli. Prócz gotowych czekoladowych cudów na wszelakie okazje, można też zamówić sobie personalizowane czekoladki ze swoim zdjęciem. Jest to tez fajna opcja dla firm, które chcą rozpieścić klientów na przykład czekoladkami ze swym logo. 


Mój tata, zostanie obdarowany dwoma czekoladowymi cudami, specjalnie na Dzień Ojca. Pierwszym jest Mleczny napis Tata z dedykacją, zachwyca on wizualnie od pierwszego wejrzenia. Umieszczony w drewnianej skrzyneczce, z napisem Dla Ciebie Tato! Skrzynka jest solidna, na pewno po zjedzeniu słodkości, otrzyma nowe życie, można w niej przechowywać mnóstwo rzeczy, narzędzi itp. Napis wykonany jest ze smakowitej, mlecznej czekolady, w której zatopione są prażone migdały, pachnące wiórki kokosowe, w literkach t, zachwycają zaś suszone truskawki! Całość prezentuje się naprawdę przepięknie i zachwyci na pewno każdego tatę.



Jako, że mój tata ma dużo wspólnego z muzyką, otrzyma także dużą, czekoladową płytę gramofonową Jazz. Jest to tak zachwycający wizualnie prezent, że zachwyci, nie tylko tatusiów, którzy lubują się w muzyce, ale także polecam ją na prezent dla każdego muzyka, osoby, która fascynuje się dźwiękami, czy kolekcjonuje płyty! Jest obecnie w fajnej promocji. Mleczna płyta to prezentowy strzał w dziesiątkę. Wykonana jest z mlecznej czekolady, w której zatopiono orzechy w karmelu oraz imbir. Chocolissimo za cykl tych oryginalnych produktów, otrzymało nagrody i wyróżnienia. Płyta prezentuje się niebywale, dbałość o szczegóły zachwyca, opakowanie jest bardzo dobrze zabezpieczone, niesamowicie eleganckie, prezent idealny!


W tym roku zaskoczcie tatę, na pewno na to zasługuje! Mleczny napis, płyta, tudzież piłka, bądź czekoladowy zestaw narzędzi? 
Co podarujecie swojemu tacie 23 czerwca? :)



piątek, 8 czerwca 2018

Pora na lunch. Przepisy na małe dania idealne do zabrania - Caroline Craig i Sophie Missing - Wydawnictwo Buchmann

Czy Wy też codziennie, koło południa zaczynacie odczuwać chęć zjedzenia czegoś smacznego, a jednocześnie sycącego i koniecznie zdrowego? Jeśli tak, dzisiejsza recenzja książki jest zdecydowanie dla Was!


Pora na lunch.
Przepisy na małe dania idealne do zabrania
Tytuł oryginalny: The little book of lunch
Tłumaczenie: Ewa Weydmann
Premiera: 18 kwietnia 2018
Wydawnictwo: Buchmann
Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 208


Dwie Angielki, zakochane w jedzeniu świetne kobiety Caroline Craig i Sophie Missing, napisały iście genialną książkę o tym, jak przygotowywać sobie lunch, posiłek południowy, by dawał nam siłę, chęć do dalszego działania i przy tym był zdrowy i smaczny. Książka, jak zawsze w przypadku Wydawnictwa Buchmann, jest przepięknie wydana, niesamowite fotografie zachwycają od pierwszego wejrzenia, zachęcają do obcowania z nią, oko w księgarni przyciągnie oryginalna okładka z zapakowanym w papier lunchem. Jadacie w pracy? Często zabieracie ze sobą posiłek? Musicie sięgnąć po tę książkę!

 
Piszę tę recenzję właśnie koło południa, pora więc na lunch. Co proponuje nam zatem książka? Zaczynamy lunchowym manifestem, w którym autorki nawołują, by nie pomijać lunchu, jest to bowiem posiłek ważny i dający nam energie na cały dzień, to najjaśniejszy moment w ciągu dnia. Proponując łatwe i szybkie w przygotowaniu, przy czym zdrowe posiłki, które z powodzeniem można zapakować i zabrać ze sobą do pracy, szkoły, na uczelnię. Mamy tu lunchowy niezbędnik, na który składają się pudełko, torba, czy koszyczek, trzeba tez odpowiednio wyposażyć kuchnię o papier śniadaniowy, czy folię. Świetnym i jednym z najciekawszych rozdziałów jest Ziołowy miniogródek, gdzie nauczymy się, jakie zioła można z powodzeniem uprawiać na własnym parapecie. 


Przepisy, jakie oferuje i proponuje nam książka, są naprawdę łatwe i szybkie w przygotowaniu, sama wypróbowałam już kilka z nich. Mamy tu przepis na sałatkę nicejską, sałatkę z awokado, tęczową, z ciecierzycy, parmezanu i czerwonej cebuli. Smacznie zapowiada się ziołowa komosa ryżowa z groszkiem i szparagami, dahl z cytryną i kolendrą, czy falafel z jogurtem, bakłażanem i sałatka z czerwonej kapusty. Za mną jest już smakowita zupa porowa, pikantna zupa z soczewicy z mlekiem kokosowym, kanapki z tradycyjnym guacamole i salsą pomidorową, pasta z bakłażana. Świetnie, iż jest tu mnóstwo przepisów na sałatki i zupy, dla mnie, to strzał w dziesiątkę. Jest tu raj dla osób zakochanych w słodkościach, ale także w kanapkach, to rozdział Ku czci kanapek, na pewno zainspirujecie się i przełamiecie kanapkową nudę z tą książką. Cenne są wskazówki odnośnie menu, które znajdziemy przy końców książki, jest tez wersja wegetariańska, rozgrzewająca, czy piknikowa. Pora na lunch. Przepisy na małe dania idealne do zabrania, to książka, którą po prostu trzeba mieć w swojej kulinarnej biblioteczce!


czwartek, 7 czerwca 2018

Naturalne mydło pachnące różami – Rose Rio – Różane mydło tonizujaco-nawilżające z wodą różaną!

Kocham naturalne mydła i już nie raz na blogu wychwalałam ich cudowne właściwości i wspaniałe działanie na naszą skórę. Kocham też róże, zatem mydło różane, to spełnienie kosmetycznych marzeń. 


Niejednokrotnie zachwycałam się różanymi produktami, dziś mydlane cudeńko marki Rose Rio, które produkuje firma STS Cosmetics, mydełko można zakupić na Skarby Rosji, stacjonarnie zaś w sklepie Bądź Eko w podwarszawskich Markach. Kosmetyki na bazie róż, kocha się bądź nienawidzi, ja od zawsze kocham róże, uwielbiam ich zapach i przepiękny wygląd. Mydło różane, otrzymujemy w formie obłej kostki, umieszczonej w pięknym kartoniku, tam odnajdziemy informacje o producencie, mydle i jego składzie. Do produkcji mydła użyto naturalnych i roślinnych składników. Jest tu oczywiście róża, a mianowicie woda różana z płatków róży damasceńskiej, która działa przeciwzapalnie, łagodząco, kojąco, ale także nawilżająco.


Mydło, to tradycyjna kostka, obła i bardzo poręczna, w pięknym, różowym kolorze, piana, która powstaje podczas mycia mydełkiem, jest kremowa i gęsta. Dedykowane jest ono dla każdego typu skóry, idealnie sprawdzi się przy skórze suchej, jak moja, delikatnej, jeśli macie uczulenia na totalnie chemiczne mydła, to mydło będzie strzałem w dziesiątkę, oczyszcza doskonale, nawilża skórę, nie ściąga, nie wysusza. Ja używam je do mycia nie tylko rąk, ale i całego ciała, mydełko zdobi dodatkowo moją łazienkę, ładnie prezentując się w mydelniczce przy umywalce. Na uwagę zasługuje zdecydowanie przepiękny, różany, kwiatowy zapach. Mydło można oczywiście również wykorzystywać przy praniu delikatnych tkanin, czy ubranek dziecięcych, jako, że jest naprawdę delikatne. Znacie kosmetyki różane Rose Rio? :)



wtorek, 5 czerwca 2018

Nowa, polska marka kosmetyków naturalnych – Biolonica – Krem pielęgnacyjny do twarzy na dzień oraz krem regenerujący do rąk z komórkami macierzystymi jabłoni!

Nasz, rodzimy, polski rynek kosmetyków naturalnych wzbogacił się o nową, świetną markę. Biolonica intrygowała mnie bardzo, jak zatem sprawdziły się u mnie te oryginalne kosmetyki?


Roślinne komórki macierzyste jabłoni, to ciekawy składnik, który w kosmetykach działa na skórę silnie odżywczo, nawilżająco i regenerująco. Duet kremów Biolonica, zawierający właśnie komórki macierzyste jabłoni, dostępny jest na stronie marki, kosmetyki te naprawdę zachwyciły mnie do pierwszego wejrzenia. Marka wciąż rozszerza swoją ofertę, u mnie zaś zagościł krem pielęgnacyjny do twarzy na dzień z komórkami macierzystymi jabłoni 30+ oraz krem regenerujący do rąk z komórkami macierzystymi jabłoni. Oba kosmetyki zawierają mnóstwo naturalnych składników, olejów, ekstraktów, nie ma tu parabenów, olejów mineralnych, czy sztucznych barwników. Apple stem cells, które znajdziemy w składach kosmetyków, sprawiają, iż moja skóra odbudowuje się, odmładza, wzmacnia, jest wyraźnie miękka i gładka.


Biolonica – Krem pielęgnacyjny do twarzy na dzień z komórkami macierzystymi jabłoni 30+
Kremik otrzymujemy w solidnej, poręcznej, białej buteleczce typu airless (50 ml), dzięki czemu krem zużyjemy do ostatniej kropli, dozowanie jest szybkie, higieniczne i wygodne. Butelkę dodatkowo zapakowano w kartonik w biało-zielonych odcieniach, na którym widnieją piękne, jabłkowe grafiki oraz informacje na temat kremu, właściwości i skład kosmetyku. Moja cera 30+, mieszana w kierunku suchej, polubiła ten krem, jest nawilżona i gładka, nie pojawiają się niespodzianki w postaci żadnych niedoskonałości, stosuję go rano i w ciągu dnia, wedle potrzeb. Krem dedykowany jest do stosowania na dzień, idealnie nadaje się pod makijaż mineralny i jako baza pod tradycyjne, płynne podkłady, ma bowiem lekką konsystencję w białym kolorze. Ładnie rozprowadza się po skórze i szybko wchłania. Zawiera prócz komórek macierzystych jabłoni, silnie nawilżający i odmładzający kwas hialuronowy, ekstrakty z jabłek, które działają antyoksydacyjnie, zawierają witaminy A, B, C i K, kwasy AHA, fenole i flawonoidy, tak ważne w naturalnej pielęgnacji skóry. Jest tu także roślinna gliceryna, masło mango, olej z nasion jabłka, witamina E, olej z nasion słonecznika, olej jojoba, mocznik, czy kwas mlekowy. Krem jest hipoalergiczny, nie podrażnia mojej skóry, ma przepiękny, delikatny, świeży zapach, naprawdę wspaniale się sprawdza.


Biolonica – Krem regenerujący do rąk z komórkami macierzystymi jabłoni
Nasze dłonie szczególnie w słoneczne dni, narażone są na działanie czynników zewnętrznych i słońca, potrzebują więc specjalnego traktowania, a zadbane i czyste, będą wyglądały zawsze wspaniale i długo zachowają piękny wygląd. Krem do rąk Biolonica, mieszka w smukłej, poręcznej, białej tubce (75 ml), zamykanej na zatrzask, typu klik. Szata graficzna, z jabłuszkiem, umila wizualny odbiór kosmetyku i koresponduje ze składem produktu. Na tubce, odnajdziemy także informacje o produkcie i skład kosmetyku. Funkcją kremu, jest nawilżenie, zmiękczenie skóry naszych dłoni, krem regeneruje także naskórek naszych łapek i opóźnia procesy starzenia. Sprawdza się fantastycznie, noszę go w torebce, bowiem szybko wchłania się, pozostawiając dłonie mięciutkie i gładkie. Krem bogaty jest oczywiście w komórki macierzyste jabłoni, ale jest tu także masło shea, olej z nasion jabłka, witamina E, olej z nasion słonecznika, mika, łagodzący panthenol, kwas hialuronowy, olejek pomarańczowy, ekstrakt z miodu, jabłek, czy mocznik, skład naprawdę pięknie się prezentuje, nie często można spotkać krem do dłoni z takimi składnikami. Delikatna konsystencja w białym kolorze, dodatkowo sprawia, że naprawdę się polubiliśmy. 
Jestem ciekawa, czy znacie kosmetyki Biolonica? 
Jakie kremy zachwyciły ostatnio Was? :)



poniedziałek, 4 czerwca 2018

Gładka skóra latem – Delikatny, naturalny krem do depilacji Fitocosmetic z efektem nawilżającym!

Latem oczywiście odsłaniamy więcej ciała, chcemy, by od stóp do głów, zachwycało zdrowiem, witalnością i gładkością.


Moją ciekawość wzbudził krem do depilacji rosyjskiej marki Fitocosmetic, którą lata temu dane mi było poznać przy okazji peelingu do ciała. Krem wyróżnia się na tle produktów do depilacji, ma bowiem szczególnie ładny skład. Można go zakupić na Skarby Rosji za jedyne 5,90 zł, sklep stacjonarnie to Bądź Eko w Markach, także zajrzyjcie tam koniecznie. Krem otrzymujemy w trzech, różowych saszetkach, każda na jeden zabieg depilacji twarzy, ja wykorzystałam krem do depilacji rąk, zatem od razu otworzyłam trzy saszetki jednocześnie, razem jest tu 15 ml kremu, w każdej saszetce 5 ml, także naprawdę wystarczająca, idealna ilość kosmetyku. Saszetki umieszczono w tekturowej kieszonce z ulotką i pięknym designem w odcieniach różu, tu także odnajdziemy informacje o kosmetyku, zastosowaniu i skład.



Krem zawiera nawilżające organiczne masło shea, kojący ekstrakt z liści aloesu, łagodzący panthenol, czy też ekstrakt z kwiatów malwy niebieskiej. Absolutnie żaden drogeryjny krem do depilacji nie ma tak ładnego, naturalnego składu. Polecam go zatem przede wszystkim osobom, które, jak ja mają czasem wrażliwą skórę, skłonną do podrażnień. Po wyciśnięciu go z saszetek, nałożyłam równomiernie na skórę rąk, należy pozostawić go na pięć minut, po czym dużym wacikiem, przecierałam skórę, wraz z kremem, usuwamy wówczas włoski. Po przetarciu, skórę przemyłam ciepłą wodą, która usunęła także resztki kremu. Moja skóra po tak łagodnej depilacji, jest przede wszystkim gładka, miękka, nawilżona, uspokojona, nie ma tu mowy o podrażnieniu, choć zawsze przed użyciem każdego kosmetyku, warto zrobić sobie na nadgarstku próbę uczuleniową. Włoski na razie nie odrastają, ale już czuję, iż będą cieńsze i bardzo miękkie. Naprawdę jestem pod wrażeniem tego kremu, jeśli szukacie delikatnego kremu do depilacji twarzy, bądź też innych stref delikatnych na Waszym ciele, koniecznie sięgnijcie po ten krem, u mnie spisał się na medal. Jakie Wy kosmetyki stosujecie do depilacji? :)


niedziela, 3 czerwca 2018

Czy to pierdzi? Sekretne (gazowe) życie zwierząt – Nick Caruso, Dani Rabaiotti - Wydawnictwo Insignis

Powstaje obecnie naprawdę sporo ciekawych książek traktujących o zwierzętach, naturze i roślinach, na tle tych wszystkich pozycji, na uwagę zdecydowanie zasługuje bardzo oryginalny tytuł Czy to pierdzi? Sekretne (gazowe) życie zwierząt! 


Premiera: 4 kwietnia 2018
Wydawnictwo: Insignis
Tytuł oryginalny: Does It Fart?
The Definitive Field Guide to Animal Flatulence
Tłumaczenie: Michał Strąkow
Oprawa: twarda
Ilość stron: 144



Książka Czy to pierdzi? Sekretne (gazowe) życie zwierząt, której autorami są Nick Caruso i Dani Rabaiotti, to genialna, świetnie skonstruowana i pomysłowa pozycja, skierowana zarówno do dorosłych, jak i do dzieci, została wydana przez Wydawnictwo Insignis. Przecudna okładka w niebieskich kolorach z pierdzącymi rybkami, na pewno nie umknie Wam na półkach księgarni, bowiem nie można jej przeoczyć. Na uwagę zdecydowanie zasługują genialne rysunki, których autorem jest Etan Kocak, ilustracje przedstawiają zwierzęta w świetny sposób, zabawny i pełen humoru. Autorzy, zarówno Nick Caruso, jak i Dani Rabaiotti, są ekologami, koniecznie znajdźcie ich profile na Twitterze, są tam bowiem bardzo aktywni i właściwie dzięki dyskusjom tam prowadzonym, powstała ta świetna książka.


Na początku książki zgłębiamy pojęcie pierdzenia, jako takiego, czyli krótko rzecz ujmując, oddawania gazów. Następnie już przechodzimy do szczegółowych opisów, każdego ze zwierząt. I tak przez pryzmat oddawania gazów, poznajemy między innymi śledzia, kozę, węża, konia, papugę, pająka, słonia, zebrę, dinozaura, czy lwa, ale nie tylko jest tu też wieloryb, lis, leniwiec, żaba, pies, kot, ośmiornica, delfin, koala, chomik, ale także i człowiek.


Prócz najważniejszej informacji, czyli odpowiedzi na pytanie na Czy to pierdzi? Przy każdym ze zwierząt mamy także inne o nim ciekawostki i fakty, książka zatem to ciekawa edukacyjna pozycja do poczytania także dzieciom. Oprócz tego, że śledź pierdzi, dowiadujemy się także, iż ma on doskonały słuch, chłoniemy wiedzę o zwierzętach, ich występowaniu, wielkości, zachowaniach i oczywiście o ich układzie trawiennym. Wiedzieliście, że wąż puszcza bąki, ptaki zaś nie, motyle być może, likaony polują stadnie, na świecie mamy pięć gatunków nosorożców, szympansy są naszymi najbliższymi krewniakami, a żółwie, to niestety jedne z najbardziej zagrożonych wyginięciem zwierząt? Jeśli kochacie zwierzęta, naturę, chcecie dowiecie się ciekawostek, których nie odnajdziecie w innych tego typu książkach, musicie sięgnąć po Czy to pierdzi? Sekretne, gazowe życie zwierząt, jest to bowiem świetna pozycja, idealna na letnią lekturę, ale także na humorystyczny i bardzo oryginalny prezent!



 

sobota, 2 czerwca 2018

Bio olejek Kneipp w nowej odsłonie! Naturalny olejek do ciała i twarzy z certyfikatem Natrue – Niemiecki Biokosmetyk

W tak słoneczne dni, jakie mamy tej wiosny, skóra wymaga szczególnej pielęgnacji i opieki. Pamiętajmy, by dbać o jej nawilżenie i odpowiednie kosmetyki. 


U mnie, jako zdeklarowanej maniaczki olejowej, o każdej porze roku królują oleje naturalne. Olejowa mieszanka, w postaci bio olejku Kneipp, to stały gość w mojej kosmetyczce, teraz marka wypuściła ten cudny kosmetyk w nowej odsłonie. Niemiecka, naturalna marka Kneipp, od lat zachwyca mnie boskimi kosmetykami do kąpieli i olejkami do ciała, bio olejek, to jestem z bestsellerów, który zachwyca mnie nie tylko super składem, przepięknym zapachem, ale także niezwykle przyjemnie się aplikuje, momentalnie, pięknie ujędrnia skórę, poprawia jej elastyczność, nawilża i zmiękcza. Bio-olejek, to mieszanka wyłącznie naturalnych olejów, która sprawdza się u mnie doskonale przy pielęgnacji od stóp do głów. Kosmetyki Kneipp, które bez problemu dostaniecie w drogeriach sieciowych, zawierają certyfikowane składniki, naturalne, roślinne ekstrakty, mają przyjazną środowisku, etyczną misję i nie są oczywiście testowane na zwierzętach. Bio olejek, prócz świetnego składu, posiada dodatkowo restrykcyjny, ceniony przeze mnie certyfikat Natrue, mamy więc do czynienia z prawdziwie naturalnym kosmetykiem, bez barwników, parabenów, konserwantów, olejów parafinowych, silikonów, czy innych niepotrzebnych sztucznych dodatków. 


Mieści się on w typowej dla marki, poręcznej, przezroczystej, szklanej buteleczce o pojemności 100 ml. Dokładna aplikacja olejku, jest możliwa, dzięki obecności plastikowej nakładki, która precyzyjnie pozwala nam zawsze dozować produkt, olejek wydobywamy bez problemu oraz nie ma obawy przed wylaniem się produktu. Na ekologicznym kartoniku znajdziemy informacje na temat olejku, jego właściwości, certyfikat i naturalny skład. W jego skład wchodzi olej z krokosza barwierskiego, pochodzący z kontrolowanych upraw ekologicznych, ekologiczna oliwa z oliwek, regenerujący olejek grejpfrutowy oraz wszechstronny, wygładzający olej z nasion słonecznika, całości dopełnia witamina E, będąca naturalnym konserwantem.


Kocham ten olejek za szybkie wchłanianie, idealną olejową konsystencję, skóra po aplikacji jest od razu bardziej zdrowa, miękka i miła w dotyku. Ideał w olejowych mieszankach. Moja skóra kocha go z wzajemnością, najczęściej używam go po kąpieli, polecam tez wypróbować go już na lekko zwilżone ciało, to prawdziwe, domowe spa, genialnie sprawdzi się też przy masażu. Polecany jest tez przez położne, zawalczy z bliznami, rozstępami, także świetny dla mam, jak i dzieci. Jest to bezpieczny, delikatny, wegański kosmetyk, bez składników pochodzenia zwierzęcego, naturalny, cudny, idealny i do tego dobrze dostępny, zatem jeśli Wasza skóra jeszcze go nie poznała, musicie koniecznie nadrobić! :)




piątek, 1 czerwca 2018

Moja najlepsza, naturalna maseczka na lato - SO'BiO étic – Linia Aqua Energie – Certyfikowana maska złuszczająco dotleniająca

Marka SO'BiO étic, zachwyca mnie nieustannie, niedawno mogliście przeczytać na moim blogu o wspaniałym kremie i boskim serum, dziś zaś kosmetyczny cud, w postaci maski złuszczająco dotleniającej.


Już na wstępie zaznaczę, iż dzisiejsza bohaterka, dołączyła do listy moich ulubieńcow, jest kosmetykiem idealnym dla mnie od a do z. Prawdziwy, maseczkowy skarb francuskiej, cenionej przeze mnie od lat, etycznej marki SO'BiO étic, zawiera wyłącznie ekologiczne, naturalne komponenty, pochodzące z certyfikowanych upraw, nie znajdziemy tu parabenów, silikonów, olejów mineralnych, sztucznych barwników i aromatów. Kosmetyki SO'BiO étic, powstają pod skrzydłami Lea Nature, ich opakowania są biodegradowalne i przyjazne środowisku, produkty nie są oczywiście testowane na zwierzętach i posiadają restrykcyjne, cenione przez mnie certyfikaty Ecocert oraz Cosmebio. Cały ich asortyment polecam z całego serducha.


Maska złuszczająco dotleniająca, pochodzi z linii Aqua Energie, w której odnajdziemy kosmetyki zawierające wodę z lodowca, będącego w sercu Alp Szwajcarskich, jest tu także mnóstwo innych, ciekawych składników, a skład robi świetne wrażenie. Mamy tu algi borealne, czyli koncentrat tlenu dla skóry, które dotleniają, nawilżają skórę, łagodzącą i kojącą wodę z rumianku, roślinną glicerynę, glikol roślinny, olej z rącznika pospolitego, czy olej rycynowy, wosk z akacji, jojoba i słonecznika, ekstrakt z chrząstnicy kędzierzawej, listownicy północnej, czy kwas mlekowy. Składniki stymulują skórę do odnowy, odżywiają ją, nawilżają, dotleniają, jednocześnie wygładzając i zmiękczając. Maska jest wielofunkcyjnym kosmetykiem, bowiem działa jako maska, ale także jako peeling, pięknie złuszcza, a mikrogranulki masując skórę, pobudzają krążenie, silnie oczyszczają, działają jak detoks dla skóry. 


Maskę SO'BiO étic polecam dla wszystkich typów skóry, moja skóra mieszana w kierunku suchej, pokochała ją, maska sprawdza się doskonale. Kosmetyk mieści się w poręcznej, ślicznej, białej tubce (100 ml), zamykanej na klik. Jak ją używam? Nakładam na twarz cieniutką warstwą, ma ona praktyczną, żelową konsystencję w pięknym, niebieskim kolorze, idealnie trzyma się skóry i ładnie rozprowadza się po niej, aplikacji towarzyszy wspaniały, świeży, morski zapach, który umila mi cały zabieg. Następnie masuję koliście całą twarz i pozostawiam na 10 minutek, w tym czasie zalecam należący się nam przecież, obowiązkowy relaks! Po tym czasie maska wchłonie się, na skórze pozostaną jedynie drobinki, które delikatnie zmywam letnią wodą. Maska momentalnie przywraca mojej skórze ładny koloryt, skóra jest czysta, gładka, wyraźnie odżywiona i gotowa na tonik, serum i krem nawilżający. Jest to idealny kosmetyk na lato, piękny, naturalny skład, świeży zapach i dotleniające działanie na pewno docenicie w pielęgnacji podczas ciepłych dni. Znacie kosmetyki SO'BiO étic i tę maskę? :)