wtorek, 15 stycznia 2019

Debiut nowej marki u mnie! Profesjonalna pielęgnacja twarzy z Topmedica – Seria C-Evolution - Krem forte z witaminą C, czyli mój krem na zimę!

Zima, to szczególny czas dla skóry, w tymże okresie dbam o nią ze zdwojoną siłą, stosując odpowiednie kosmetyki, które dobrze ochronią, odżywią, a zarazem nawilżą moją cerę.


Krem forte z witaminą C, czyli Crema Forte Vitamina C, hiszpańskiej marki Topmedica, pochodzi z serii C-Evolution, która oferuje nam kosmetyki z witaminą C właśnie. Cuda debiutującej u mnie marki Topmedica, zakupić można w sprawdzonym, zawsze polecanym przeze mnie sklepie topestetic, w którym znajdziecie dermokosmetyki z całego świata, a cenione marki profesjonalnych preparatów, są tu na wyciągnięcie ręki, ale kuszą tu też popularne produkty firm takich jak Academie, Beaute Pacifique, czy Sesderma. Krem Topmedica, towarzyszył mi już w ostatnich dniach minionego roku, wkroczył też z moją skórą w nowy rok. 


Jest to krem, na który warto skusić się właśnie w okresie zimowym, teraz skóra podziękuje Wam za tak wspaniałą, witaminową pielęgnację. Kosmetyk dedykowany jest dla każdego typu cery, zarówno na dzień, jak i na noc, działa przede wszystkim przeciwstarzeniowo, dzięki witaminie C, zatem jeśli macie szarą, matową, cieniutką, cerę, skłonną do zmarszczek i starzenia, musicie po niego sięgnąć. Moja cera mieszana w kierunku suchej, naprawdę polubiła się z nim, działa u mnie podczas całego dnia, również jako baza pod makijaż. Jest to wysokiej jakości produkt, który mieszka w poręcznym, pięknym wizualnie słoiczku (50 ml) o złotym designie, krem jest doskonale zabezpieczony i zapakowany dodatkowo w pomarańczowo-biały karonik, z którego zasięgnąć można mnóstwa informacji o kosmetyku i poznać jego skład, a mamy tu sporo ciekawych komponentów. Zawiera 7% witaminy C, witaminę C, zawartą w liposomie 5% oraz witaminę C stabilizowaną, do tego dochodzi witamina C z aceroli i ekstrakt z niej, masło shea, koktajl antyoksydacyjny, ekstrakty z ginkgo biloba, witamina E, olej z pestek grejpfruta, czy kwas hialuronowy. To prawdziwa bomba przeciwstarzeniowa, krem działa też nawilżająco, łagodząco, ale także wyrównuje koloryt, chroni przed zanieczyszczeniami, smogiem i dymem tytoniowym. Po jego aplikacji, od razu czuć, iż skóra jest dobrze odżywiona i nawilżona. Ma on wspaniałą, satynową, miękką konsystencję w kolorze jasnego ecru, jest bardzo wydajny, idealnie rozprowadza się po skórze, ja aplikuję go nie tylko na twarz, ale też na szyję i dekolt. Szybciutko wchłania się, idealnie spełniając się, jako baza pod makijaż. Muszę także wspomnieć o delikatnym, kremowym, świeżym zapachu kremu, jestem nim urzeczona i wręcz od niego uzależniona, zawsze delektuję się tą wonią przy jego stosowaniu. Z pewnością Krem Topmedica, wkroczył na listę moich kremowych hitów, zatem polecam go i Wam, zwłaszcza, że obecnie jest w dobrej promocji!





poniedziałek, 14 stycznia 2019

Moje książkowe HITY 2018 roku – Osobisty top, czyli podsumowanie czytelnicze minionego roku - Najlepsze książki 2018

Na blogu, podsumowałam już kosmetycznie miniony 2018 rok – tu klik, moje kosmetyczne hity. Dziś zaś zapraszam Was na mój książkowy top, czyli podsumowanie czytelnicze minionego roku i moje najlepsze książki 2018. Oczywiście nie jest to lista bestsellerów sprzedażowych w naszym kraju, zaś moje osobiste hity, książki, które po prostu najbardziej trafiły w mój złożony, czytelniczy gust, oto one!

























środa, 9 stycznia 2019

Moje artykuły we współpracy z Costasy w Magazynie Estilo! Akademia urody – Okiem eksperta – w dwóch odsłonach. Które kosmetyki Lily Lolo i Nourish polecam najbardziej?

W związku z tym, iż już po raz drugi w cyklu Akademia urody – Okiem eksperta w Magazynie Estilo, pojawił się mój artykuł we współpracy z Costasy, postanowiłam nareszcie pochwalić się Wam i jednocześnie polecić oraz zachęcić, by sięgnąć zarówno po tenże wartościowy magazyn, ale przede wszystkim po polecane przeze mnie tam boskie kosmetyki Lily Lolo oraz Nourish!


Magazyn E!stilo 2/2018 – Tu moje słowa znajdziecie na stronach 52 i 53, jest to Akademia urody Okiem eksperta. Numer przepełniony jest świetnymi artykułami, a jego głównym tematem jest stres. Dzięki Costasy, poruszam tu zagadnienia odrodzenia się skóry, oczyszczenia jej, solidnej odnowy, naprawdę warto przeczytać! Kosmetyki, które polecam w tym numerze to:
Lily Lolo – Naturalny, mineralny podkład SPF 15
Lily Lolo – Naturalna szminka do ust
Nourish - Oczyszczająca emulsja z jarmużem Kale 3D Cleanse
Nourish – Ujędrniający krem odbudowujący Argan Skin Renew Moisturiser


Magazyn E!stilo 3/2018 – Jest to najnowszy numer magazynu, zatem szukajcie go w empikach, kioskach i salonach prasowych. Akademia urody Okiem eksperta, znajduje się tu na stronach 54 i 55. Temat numeru, to długowieczność w zdrowiu, zatem wraz z Costasy postanowiłam napisać - Jak pomóc skórze zachować młodość na długo? Polecam tu:
Lily Lolo – Naturalny krem BB
Lily Lolo – Jedwabny, mineralny puder Flawless Silk
Nourish - Przeciwstarzeniowe peptydowe serum arganowe
Nourish – Regenerująca maska probiotyczna z minerałami


wtorek, 8 stycznia 2019

Sisi w Tyrolu – Serce, które gdzieś gna - Jeannine Meighorner - Wydawnictwo Lira – Genialna i jedyna w swym rodzaju, kobieca powieść historyczna!

Początek roku, w temacie książkowym, zaczął się u mnie wyśmienicie. Powoli przymierzam się do podsumowania 2018 roku, zaś dziś u mnie książka, którą przeczytałam dosłownie w pierwszym dniu Nowego Roku.


Sisi w Tyrolu – Jeannine Meighörner
Premiera: 7 listopada 2018
Wydawnictwo: Lira
Tytuł oryginalny: Das fliehende Herz.
Sisis Schicksalstage in Tirol.
Tłumaczenie: Krystyna Schmidt
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 320


Sisi w Tyrolu. Serce, które gdzieś gna, to książka, której autorką jest
Jeannine Meighorner. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą pisarką, Meighorner, jest także dziennikarką z doktoratem, ma na swym koncie powieści historyczne i obyczajowe, Sisi w Tyrolu, została wydana już 2017 w Austrii, gdzie stała się bestsellerem, czy u nas w Polsce ta intrygująca powieść zyska grono miłośników? Jestem przekonana, że tak, jest to bowiem wspaniale napisana, powieść historyczna, która naprawdę wyróżnia się na tle tegoż gatunku. Autorka nie przeciąża bowiem powieści wieloma faktami historycznymi, historię zaś traktuje, jako dobre tło, dla świetnie skrojonej i zainspirowanej historią fabuły i przede wszystkim dla wspaniałej, głównej bohaterki, intrygującej, historycznej postaci, jaką jest Elżbieta Bawarska. Słynna Sisi w przepięknej sukni, widnieje oczywiście na okładce książki, którą wspaniale wydało Wydawnictwo Lira, powieść skusi Was na półkach księgarni w dziale powieści historycznych, ale szukajcie jej też w literaturze obyczajowej. Jest to iście kobieca literatura, osadzona w kontekście wydarzeń historycznych. Bohaterką jest do dziś intrygująca kulturę, historyków i badaczy kobieta – Sisi, czyli Elżbieta Bawarska. Poznajemy ją poprzez bardzo ludzki pryzmat młodości, dziewczęcych zachowań, jako księżniczkę Bawarii, Sisi była tak czarująca jak najpiękniejsza muza Tycjana, ale też następnie typowo kobiecych emocji i zachcianek, po ślubie z Franciszkiem Józefem, jako słynną cesarzową Austrii. Powieść wciąga niesamowicie, nie można się od niej oderwać, przeczytałam ją ekspresowo jednego dnia, jest świetnie napisana, przystępnym i bardzo płynnym językiem. Z pewnością sięgnąć po nią powinny osoby lubujące się w powieściach osadzonych na tle historii, ale naprawdę z powodzeniem można ją potraktować, jako luźną powieść obyczajową, z dużą nutą dobrego humoru, dynamiki i książkowej rozrywki na najwyższym poziomie!

 

Kryminał sensacyjny z nutką thrillera - Wydawnictwo Edipresse Książki – Bestseller Kiedy ciebie nie ma - Lisa Jewell – Zaginiona dziewczyna, ukryty sekret!

W wolnym okresie świąteczno-noworocznym, oczywiście często sięgałam po książki. Nie byłabym sobą, gdybym tą pozytywną atmosferę, nie przełamała nieco moim ulubionym gatunkiem literackim, a mianowicie kryminałem!


Kiedy ciebie nie ma - Lisa Jewell
Tytuł oryginalny: Then She Was Gone
Premiera: 17 października 2018
Tłumaczenie: Danuta Śmierzchalska
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Oprawa: miękka
Ilość stron: 304


Książka zatytułowana Kiedy ciebie nie ma, której autorką jest Lisa Jewell, to bestseller w Wielkiej Brytanii oraz bestseller New York Timesa, zatem byłam jej niesamowicie ciekawa. Powieść zwróci Waszą uwagę na półkach księgarni ciekawą okładką, która przyciągnie oko miłośników ciemniejszych zakamarków literatury, w tym i kryminalnych maniaków, do których nie ukrywam należę i ja. Książka wydana jest przez Wydawnictwo Edipresse Książki, w którego ofercie wciąż znajduję czytelnicze perełki, nie tylko kryminalne. Powieść podzielona jest prolog, pięć części z krótkimi rozdziałami oraz kończący epilog, czyta się ją ekspresowo, wciąga momentalnie i nie można się od niej oderwać. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, Lisa Jewell, to bardzo popularna brytyjska pisarka, ma już na swym koncie sporo powieści, kryminałem Kiedy ciebie nie ma, udowodniła, iż ma także talent do tworzenia książek z mroczną nutą. Fabuła Kiedy ciebie nie ma, momentalnie wciąga czytelnika, akcja postępuje, dialogi świetnie dynamizując całość, która w świetny i oryginalny sposób buduje ciekawość i ukrywa sekrety. Śliczna Ellie Mack miała piętnaście lat, była ukochaną córką Laurel, nagle zniknęła i pomimo poszukiwań przez policję, nie udało się jej odnaleźć. Laurel po dziesięciu już latach nadal wierzy, iż córkę uda się odnaleźć, nie traci nadziei, nosząc w sobie tą wciąż krwawiącą ranę. Na jej drodze, pojawia się mężczyzna, tajemniczy i uwodzicielski Floyd, kobieta poznaje jego córkę Poppy, która okazuje się wyglądać jak jej Ellie. Cóż wydarzyło się naprawdę z dziewczyną? Kim jest Noelle Donnelly? Kto i jakie sekrety ukrywa? Powieść jest genialnie dozuje emocje, trzyma w napięciu i dzięki temu wciąga, jest naprawdę świetnie napisana, przystępnym językiem. Zmyślna, fabularna układanka, sprawiają, iż Kiedy ciebie nie ma, zasługuje na dużą uwagę. Książka jest naprawdę świetna, polecałabym ją nie tylko miłośnikom ciemnych zakamarków literatury, kryminałów, sensacji z zabarwieniem thrillera, ale też tym, którzy szukają dobrej, niezobowiązującej, wciągającej książki z kręgu literatury współczesnej, którą pochłonie się nawet w jeden dłuższy wieczór, polecam naprawdę bardzo!  


poniedziałek, 7 stycznia 2019

Lily Lolo – Juicy Peach - Satynowy, świeży, brzoskwiniowy, naturalny róż mineralny – Piękny odcień, idealny do karnawałowego makijażu!

Karnawał trwa i rządzi się swoimi prawami! Bawmy się makijażem, bo kiedy, jak nie właśnie teraz?!


Róż w makijażu, jest istnym czarodziejem, momentalnie po nałożeniu go, twarz zmienia się, nabiera życia, blasku i subtelnych rumieńców, dobrze nałożony róż na policzki potrafi naprawdę zdziałać cuda. W mojej kosmetyczce, królują oczywiście róże brytyjskiej marki Lily Lolo, a wśród nich ta perełka – sypki odcień Juicy Peach, który skradł mi serce! Kosmetyki mineralne Lily Lolo, które polecam Wam od lat, produkowane są wyłącznie z naturalnych i mineralnych składników, nie zawierają sztucznych aromatów, parabenów, nanoczasteczek, substancji konserwujących, mają wzorowe składy, są to oczywiście kosmetyki free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. 


Róż mineralny w odcieniu Juicy Peach, jest świetnym kosmetykiem, dającym idealny, świeży, brzoskwiniowy efekt na mojej twarzy. Róż otrzymujemy w eleganckim, poręcznym, przezroczystym słoiczku (3 g) z tworzywa, zamykanym na, czarną nakrętkę z wygrawerowanym logo firmy. Słoiczek z zabezpieczonym sitkiem, dodatkowo zapakowano tradycyjnie w luksusowy, biało-czarny kartonik, z którego zasięgnąć możemy informacji o produkcie i oczywiście ładnym składzie różu. Róż Lily Lolo, zawiera mikę, to dzięki niej kosmetyk jest satynowy, niesamowicie lekki, dwutlenek tytanu, który udoskonala krycie i wydajność, tlenki żelaza i pigment. Jest to kosmetyk wegański, nie zawierający substancji odzwierzęcych, jego skład jest czysty, króciutki, prosty i naturalny, zatem idealnie sprawdzi się przy każdego typu cerze, nawet przy tej bardzo wrażliwej, skłonnej do podrażnień, czy alergii, róż nie zapycha porów, a nasza skóra oddycha i zachwyca. Ma on lekką, aksamitną, satynową, bardzo drobno mieloną formułę, bardzo przyjemną w aplikacji. Uzyskuję po jego użyciu idealny efekt, piękne, naturalne, brzoskwiniowe rumieńce. Mi wystarczy jedno muśnięcie pędzlem (tu polecam oczywiście Blush Brush, który jest najlepszym pędzlem do różu mineralnego), by nadać policzkom odpowiedni koloryt, ale można go z powodzeniem stopniować, by uzyskać zamierzony efekt. Ja nakładam go delikatnie na kości policzkowe, dopełniam konturowanie bronzerem Lily Lolo, u mnie obecnie boski, prasowany bronzer w odcieniu Montego Bay. Juicy Peach, to przepiękny odcień różu, brzoskwiniowy, soczysty, świeży, świetny zarówno dla cer o kolorycie oliwkowym, ale też dla jasnych karnacji, takich, jak moja. Dodać także muszę, iż obecnie trwa promocja na Costasy, która obejmuje także to cudeńko, także tym bardziej polecam!

 

Coslys - Krem do skóry suchej i wrażliwej z ekstraktem z róży – Ekologiczne, naturalne i certyfikowane cudeńko w mojej zimowej pielęgnacji!

Zima za oknami, mróz trzyma już nieco mocniej. Dziś zaś u mnie bardzo ciekawy kosmetyk, przywołujący ciepło i kwitnące róże, naturalny krem, który zawładnął moją zimową pielęgnacją.


W różany krem cenionej przez mnie marki Coslys, zdecydowanie warto inwestować i cieszyć się piękną i zdrową skórą zimą. Krem do skóry suchej i wrażliwej z ekstraktem z róży, to krem zarówno na dzień, jak i na noc, działa podczas całego dnia, również jako baza pod makijaż, ale także gdy śpimy i nasza skóra pracuje. Kremik, jest naturalnym produktem francuskiej, bardzo cenionej przez mnie marki Coslys, posiada restrykcyjny certyfikat Cosmebio, co oznacza, iż nie znajdziemy tu absolutnie żadnych, niepotrzebnych komponentów, nie ma tu parabenów, olejów mineralnych, silikonów, sztucznych barwników, substancji zapachowych, a jego składniki pochodzą z kontrolowanych upraw ekologicznych. Jest to kosmetyk wegański, cruelty free, nie testowany na zwierzętach na żadnym etapie produkcji, dodatkowo mamy tu oznaczenie francuskiej organizacji One Voice, która od lat walczy o prawa zwierząt.


Moja skóra 30+ mieszana w kierunku suchej, które tej zimy, trzyma się naprawdę dobrze, reaguje na niego świetnie. Tuż po jego aplikacji, skóra jest dobrze nawilżona, napięta i odżywiona, krem tez doskonale chroni ją. W jego składzie, znajdziemy piękne wody kwiatowe z wiązówki błotnej, rumianku, olej z pestek moreli, ekstrakty z róży, masło shea, olej sojowy, czy witaminę E. Krem działa nawilżająco, łagodząco, ale także chroni bardzo suchą skórę. Polecam go do cery, takiej, jak moja, mieszanej ze skłonnością do przesuszeń, ale także do cery bardzo suchej, wrażliwej, naczynkowej, potrzebującej szczególnej opieki. Mieści się on w bardzo poręcznej, zdobiącej moją łazienkę, różanej buteleczce airless, mieszczącej aż 50 ml kremu, kosmetyk jest doskonale zabezpieczony przed otwarciem. Dodatkowo umieszczono go w również kartoniku o różowo-różanym designie, z którego zasięgnąć można mnóstwa informacji o kosmetyku i poznać jego certyfikaty. Krem Coslys ma wspaniałą, miękką konsystencję, jest wydajny, idealnie rozprowadza się po skórze i szybciutko wchłania, zatem idealnie spełnia się, jako baza pod makijaż. Stosuję go też na noc, w nieco grubszej warstwie, działa jak naturalna, różana, odżywcza maseczka. Znacie kosmetyki Coslys? Jeśli nie, swą przygodę warto zacząć właśnie z tym cudownym kremem!