wtorek, 8 października 2019

Zastępcza miłość – Beata Majewska - Wydawnictwo Lira – Obyczajowa, zaskakująca powieść w klimacie współczesnego kopciuszka!

Jesienią, ze względu na dłuższe wieczory, mamy więcej czasu na książkę, warto zaplanować sobie listę lektur i urozmaicać ją o swoje ulubione gatunki literackie. Ja prócz mrocznych kryminałów, sensacji, literatury faktu, postawiłam na literaturę obyczajową, którą nieustannie zaskakuje mnie Wydawnictwo Lira.


Zastępcza miłość – Beata Majewska
Premiera: 5 czerwca 2019
Wydawnictwo: Lira
Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 416


Zastępcza miłość, to powieść, której autorką jest polska pisarka Beata Majewska, książka jest czerwcową nowością i czekała u mnie na półkach na swą kolej, myślę, że sięgnęłam po nią w idealnym momencie, gdy jesienny, październikowy deszcz melancholijnie stukał o moje szyby. Książka zwróci uwagę miłośników literatury obyczajowej, piękną okładką, miłosną, czerwoną, pełną serc, niczym w dniu zakochanych. Warto po nią sięgnąć tej jesieni, koniecznie poszukajcie jej w księgarni. Jest to moje pierwsze, czytelnicze spotkanie z autorką, choć Beata Majewska, wydała już kilkanaście powieści, między innymi sagę Wędrowcy, Konkurs na żonę, Baśnik, Zapisane w chmurze, Kryształowe serca, Płatki wspomnień, być może czytaliście tez jej książki pod pseudonimem Augusta Docher, jest żoną, mamą i babcią. Dlaczego warto sięgnąć po jej najnowszą powieść Zastępcza miłość? To naprawdę świetnie, fabularnie skonstruowana powieść obyczajowa, ze sporą nutą romansu, książka napisana jest przystępnym, płynnym językiem, czuć tu doświadczone pióro pisarki, powieść wciąga, czyta się ją ekspresowo. Młodziutka Julia studiuje w Polsce, podczas wakacji w Monako, otrzymuje bardzo nietypową propozycję zamożnego Amerykanina imieniem Matthew Green i przystając na nią finalnie, rozpoczyna wir wydarzeń, które zmienią jej życie, a pomiędzy tym wszystkim Diamond King, czarnoskóry przystojniak i miłość. Nie obejdzie się bez problemów, zaskoczeń, lawiny emocji. Powieść przeniosła mnie w zupełnie inny świat, jeśli szukacie przy jesiennej szarudze, oderwania się od rzeczywistości, nietuzinkowej książki, która w klimacie nieco współczesnego kopciuszka, pochłania bez reszty, musicie sięgnąć po powieść Zastępcza miłość.

  

poniedziałek, 7 października 2019

Jesienne must have – Naturalne oleje, olejki eteryczne i masła do ciała Etja + Przepisy DIY – Olej arganowy, z nasion kawy, olejek pomarańczowy, cytrynowy, lawendowy, paczuli, masło shea i wiele innych!

Jesień, to doskonały czas, by w naszej pielęgnacji zakrólowały oleje naturalne, masła roślinne i naturalne olejki eteryczne. Dziś chcę Wam pokazać gromadkę produktów Etja, które towarzyszą mi tej jesieni i dodatkowo zachęcić Was do tworzenia z nich swoich, domowych kosmetyków. 


Olej z nasion kawy bio - Coffea Arabica seed oil
Olej z nasion kawy, jest mym hitem każdej jesieni i zimy, każdy kto kocha kawę, zakocha się także w tym oleju. To najwyższej jakości, certyfikowany bio olej, nierafinowany i tłoczony na zimno z palonych ziaren, nasion kawy, prawdziwej coffea arabica. Olej pachnie prawdziwą, świeżą kawą, szybko się wchłania, świetnie pielęgnuje każdy rodzaj cery, sprawdzi się przy cerach wrażliwych, skłonnych do podrażnień, przesuszonych, bowiem genialnie nawilża, zmiękcza i wygładza moją skórę. Z efektów będą zadowolone także osoby borykające się z łuszczycą, czy AZS, bowiem olej cudownie odżywia, nawilża i natłuszcza skórę. Olej z nasion kawy, zawiera duże ilości NNKT Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, które pięknie działają na skórę, wygładzają ją, odżywiają, skłaniają do regeneracji, są tu oczywiście przeciwzapalne fitosterole, karoteny, ujędrniające i nadające skórze zdrowy wygląd. Najsłynniejszą właściwością kawy, jest działanie na tkankę tłuszczową, dlatego olej doskonale sprawdzi się w walce z cellulitem, czy rozstępami. U mnie olej w stężeniu 100% aplikuję przede wszystkim na ciało, szczególnie w okolice ud, pośladków, przy tak pięknym zapachu, domowy zabieg spa w wannie, czy pod prysznicem, z takim olejem, to czysta przyjemność. Dodaję go także do balsamu do ciała, wzbogacając jego skład i zapach, olej idealny na jesień. 


Olej arganowy - Argania Spinosa Kernel Oil
Czyściutki olej arganowy, produkowany z owoców arganii żelaznej, idealnie pielęgnuje absolutnie każdy rodzaj skóry, świetnie sprawdzi się nawet przy cerach wrażliwych, skłonnych do alergii, wyprysków, przesuszonych, zmęczonych, moja skóra mieszana w kierunku suchej, kocha ten olej z wzajemnością. Olej arganowy szybko i pięknie się wchłania i działa nawilżając, zmiękczając i wygładzając moją skórę. Stosuję go w zasadzie codziennie, w przeróżnych kombinacjach. Bezpośrednio nakładam go na twarz, szyję i dekolt, na noc, doskonale ujędrnia, nawilża i odżywia skórę. Po kąpieli aplikuję go na całe ciało, od stóp do głów, dodaję go też do balsamu i masła do ciała, doskonale dba o dłonie i stopy, to niesamowity kosmetyk kojący i odżywiający, który zawiera dobroczynne, nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe, ale też kwasy omega, które idealnie łagodzą wszelkie podrażnienia. Olej bogaty jest także w witaminę E – witaminę młodości, dlatego nazywa się go eliksirem młodości, działa regenerująco i przeciwstarzeniowo, dodatkowo działa tu skwalen, chroniący przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Ma on przepiękny, arganowy zapach, jest to orzechowa, głęboka, naturalna, prawdziwie arganowa woń. Świetny jest także w pielęgnacji włosów, jako dodatek do odżywek, masek, ale również bezpośrednio na skórę głowy, czy całą długość włosa, wzmacnia, uelastycznia włosy i odżywia. Ja stosuję go też, jako odżywkę do rzęs, brwi i paznokci.



Olej Inca Ichni - Plukenetia Volubilis (Sacha ichni) Seed Oil
Tłoczony na zimno i nierafinowany olej Inca Ichni, pozyskiwany jest z bardzo charakterystycznych, gwiaździstych orzechów rośliny Sacha Ichni, która rośnie w Peru, tenże unikalny olej doceniano już tysiące lat temu. Olej Inca Ichni ma bardzo jasną, żółtawą barwę, ultra leciutką konsystencję, pachnie naturalnie, nieco egotycznie. Doskonały na skórę w stężeniu 100%, ale świetnie miesza się też z innymi olejami, ja wymieszałam go z olejem z nasion kawy, zapach wówczas naprawdę zachwyca. Olej chroni skórę, wnika głęboko i nawilża, jest bardzo łagodny. Zawiera kwasy tłuszczowe omega-3, omega-6, omega-9 i witaminy A i E, wygładza zmarszczki, zwalcza cellulit i przebarwienia, ale także napina skórę i ładnie goi. Stosuję go też przy olejowaniu włosów, doskonale nawilży włosy po kuracjach koloryzujących, olej pięknie też wzbogaca moje cieplutkie, jesienne kąpiele. Zrobiłam na jego bazie serum do paznokci, mieszając go jedynie z olejkiem paczuli.

Olej Marula - Sclerocarya Birrea (Marula) Seed Oil
Tłoczony na zimno i nierafinowany, czysty i naturalny Olej Marula, pozyskiwany jest z nasion owoców drzewa marula, jego bogate właściwości, doceniane są przede wszystkim przy pielęgnacji skóry, każdego rodzaju, świetny do cery mieszanej, jak moja, ale doskonały do cery bardzo suchej, wrażliwej, zniszczonej i szarej, przywraca blask, jędrność, nawilża, wygładza i działa przeciwstarzeniowo. Ideał w walce z rozstępami, cellulitem i bliznami. Olej marula stosuję w 100% stężeniu jako serum na twarz, na noc, rano skóra jest jak nowonarodzona, miękka, pięknie też wyrównuje koloryt mojej buzi. Zawiera on duże ilości NNKT oraz bardzo cenne dla skóry witaminy C, E i flawonoidy. Olej Marula ma jasną, żółtawą barwę, leciutką konsystencję, pachnie pięknie, orzechowo i doskonale, momentalnie się wchłania, wnika głęboko i nawilża, jest bardzo łagodny, dlatego najbardziej lubię go solo, ale świetnie tez sprawdzi się w olejowych mieszankach, jako baza i składnik w kosmetykach diy. Sprawdziłam go też w domowym spa, cudowny do kąpieli, masażu, także z olejkami eterycznymi.


Olej Laurowy – Laurus Nobilis Oil
Olej Laurowy, to 100% czyściutki surowiec kosmetyczny, najwyższej jakości. Możemy stosować go w przeróżnych kombinacjach, zawsze będzie to działanie dobroczynnych właściwości pielęgnacyjnych, które ten olej posiada. Drzewo laurowe, zwane jest wieczne zielonym drzewem, na pewno znacie liście laurowe, używane bardzo często w naszej, polskiej kuchni, które nadają specyficznego aromatu wielu potrawom, dzięki olejkom eterycznym tejże rośliny. Olej laurowy zawiera mnóstwo kwasów tłuszczowych (kwas laurynowy, palmitynowy, olejowy, linolowy), jest zatem bombą odżywczą dla skóry ciała i włosów, genialnie koi, łagodzi i regeneruje, bardzo znane są jego silne właściwości przeciwzapalne, antybakteryjne i antyseptyczne, z tym olejem zdecydowanie powinny zaprzyjaźnić się osoby dotknięte łuszczycą i stanami zapalnymi skóry.  Zielone masełko, jakim jest olej laurowy, w temperaturze powyżej 25 stopni Celsjusza, topi się i przybiera formę płynną, zatem także przy kontakcie ze skórą. Ja rozpuszczam je w kąpieli wodnej i mieszam przede wszystkim z masłem shea, jako, iż olej laurowy ma naprawdę intensywny, ziołowy zapach, przypominający nieco woń eukaliptusa, można go z powodzeniem miksować z popularnymi olejami bazowymi, taka mieszanka rozgrzeje organizm, przyśpieszy krążenie, złagodzi stany zapalne, bóle stawów. Punktowo można go stosować w 100% stężeniu na wypryski, a nawet drobne rany, przyśpieszy gojenie i zadziała przeciwzapalnie.

Masło shea -   Butyrospermum Parkii Seed Oil
Masło Shea, popularny, naturalny kosmetyk, uwielbiany przeze mnie od lat, zawsze niezawodne, świetne i wszechstronne. Idealnie pielęgnuje skórę całego ciała, ale także i włosy. Masło shea, tłoczone jest z nasion drzewa z gatunku Matłosz Parka, wykazuje ono mnóstwo dobroczynnych właściwości, ma wiele cudownych zastosowań. Dzięki wysokiej zawartości fitosteroli i witamin, jest bombą witaminowo-odżywczą dla każdego rodzaju skóry, bogate jest w kwasy tłuszczowe: gamma-linolenowy, arachidonowy, genialnie nawilża, koi, łagodzi i ujędrnia i wygładza naskórek. Jest tak łagodne i bezpieczne, że stosuje się je także do pielęgnacji skóry niemowląt, idealne jest także dla skóry zmęczonej, szarej, odbudowuje skórę, chroni, działa przeciwstarzeniowo i pobudza krążenie. Masełko shea pozostawia zawsze moją skórę bardzo miękką, nawilżoną, jędrną i gładką, ubóstwiam jego aplikację i to jak pięknie zmienia się pod ciepłem skóry! Nie podrażni nawet cery skłonnej do alergii, jest całkowicie bezpieczne i delikatne. Masło shea, jest tez świetną maską dla włosów, chroni, odbudowuje strukturę włosów, nawilża je. Masło shea, naturalnie ma zbitą, gęstą, treściwą konsystencję w kolorze jasnego beżu, która przy styczności ze skórą, robi się mięciutka i przyjmuje delikatną, aksamitną formę.
 


Olejek pomarańczowy
Jest to jeden z moich ukochanych olejków eterycznych, naprawdę uwielbiam go wykorzystywać w wielu opcjach, w diy, ale także jako zapach w domu, doskonały do łazienki, ale również do kuchni, bardzo pozytywna, świeża i energetyczna woń. Pachnie prawdziwą pomarańczą, tonizuje, świetnie zwalcza cellulit, leczniczo pomaga przy migrenach, zmniejsza napięcie nerwowe i dodaje pozytywnej energii, tak potrzebnej teraz w jesienne dni.
Olejek cytrynowy
Ja jesiennie łączę go z olejem z nasion kawy, to doskonałe połączenie, zwłaszcza pod prysznicem, wypróbujcie koniecznie! Olejek otrzymywany jest z owoców drzewa cytrusowego, ma przecudny, świeży zapach. Posiada właściwości antyseptyczne i bakteriobójcze, dezynfekuje też powietrze, odświeża i pobudza. Jest światłoczuły, jak wszystkie olejki cytrusowe, zatem nie należy go stosować podczas wystawiania skóry na słońce.
Olejek grejpfrutowy
Uwielbiam go, za boski zapach, otrzymywany jest z owoców drzewa grejpfrutowego, działa tonizująco, antydepresyjnie, odżywia, łagodzi też objawy zmęczenia. Kocham olejki cytrusowe, a olejek grejpfrutowy, zdecydowanie króluje w tym temacie, ja używam go przede wszystkim w kąpieli z olejem bazowym.


Olejek lawendowy
Najsłynniejszy olejek eteryczny świata. Lawenda uspakaja, koi, wprowadza w błogi nastrój, łagodzi bóle głowy, działa antybakteryjnie, przyspiesza gojenie, olejek ten znać powinien każdy, kto boryka się z trądzikiem. Oczywiście odstrasza także mole i nadaje zapachu w szafie, w kąpieli zaś odpręża.


 
Olejek z drzewa herbacianego
Trzeba go mieć na jesień i zimę, ma on bowiem silne działanie przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe. Pomaga przy przeziębieniu, katarze, grypie, stymuluje układ odpornościowy. Pomaga także przy zapaleniu ucha, zapobiega zakażeniom, przyspiesza procesy regeneracji. Jest dość intensywny, polecam płukanki z nim przy bólu gardła. 


Olejek paczulowy
Egzotyczny, korzenny, intrygujący zapach paczulowy, otrzymuje się z krzewu azjatyckiej paczuli, stosowany od wieków, jako afrodyzjak. Ma działanie antyseptyczne, uspakaja i działa pozytywnie na system nerwowy, można odpłynąć przy tej woni, polecam do zapachowych kominków, na wieczory, ale także do relaksujących kąpieli i masażu.
Olejek lemongrasowy
Olejek otrzymywany jest z traw palczatki pogiętej. Ma on świetny, świeży, intensywny, cytrynowy zapach, który super sprawdzi się w aromaterapii, u mnie często gości w kominku zapachowym. Posiada cenne właściwości przeciwreumatyczne, przeciwtrądzikowe, przeciwgrzybicze i przeciwzapalne. Jest świetny do inhalacji w chorobach górnych dróg oddechowych, ale także doceniam go przy zapaleniu zatok.
Olejek cytronellowy
Olejek pozyskiwany z łodyg oraz liści trawy cytrynowej, ma śliczny, naturalny, cytrusowy i mega świeży zapach. Ma on właściwości antygrzybiczne, antyseptyczne i odkażające, działa uspokajająco, łagodzi napięcia nerwowe. Boski do inhalacji i dobry dodatek do kosmetyków przeznaczonych do cery tłustej i trądzikowej. Wspaniale sprawdzi się przy tworzeniu mydeł, perfum, balsamów, maseł. 



Kilka moich, szybkich przepisów DIY na jesienne kosmetyki!

Balsam do ust
Mój prosty do wykonania balsam do ust, to po prostu mieszanka masła masła shea i oleju arganowego, można tez dodać tu olejek cytrynowy oraz olejek z drzewa herbacianego, pachnie wówczas pięknie, natłuszcza, nawilża, chroni i odżywia usta, ideał na jesień.
Olejek do ciała
Świetna mieszanka do całego ciała, ale także do stóp i rąk. Zawarłam w nim olej z nasion kawy, olej arganowy i olej marula, a całość okraszyłam pięknym zapachem olejku lawendowego i paczuli. To bomba odżywcza do każdego typu skóry, idealny na jesień, otula, pielęgnuje skórę.
Odżywka do paznokci
Olejuję paznokcie od lat, tym razem stworzyłam odżywkę z oleju Inca Ichni i olejku grejpfrutowego, pazurki po takiej kuracji szybciej rosną, skórki wokół nich są nawilżone i zadbane, a sama płytka silna i zdrowa.
Olejek zapachowy do samochodu
Naturalny umilasz do samochodu, zrobiłam na bazie odrobiny oleju marula i trzech cytrusowych olejków, cytrynki, grejpfruta i pomarańczy. Woń odświeża, nie drażni nosa, można go zaaplikować na przykład na samochodowe dywaniki.
Perfumy DIY
Najlepiej, by perfumy składały się z trzech akordów zapachowych, nuty głowy (wysoki), serca (średni) i bazy, głębi zapachu. Nutę głowy czujemy jako pierwszą, musi się nam podobać od pierwszego obwąchania, tu genialnie nadają się nuty owocowe, świeże i leciutkie, u mnie jest to olejek eteryczny pomarańczowy, ale idealne będą też cytrynowy, grejpfrutowy, czy cytronellowy. Serce perfum, to esencja zapachu, bardzo ważna w naszych perfumach, u mnie olejek lawendowy, tu również nadają się owocowe wonie, ale także kwiatowe i ziołowe, bergamotka, szałwia, sosna, czy jałowiec. Baza, to końcowy zapach, który osiada już na skórze, nuta głębi zapachu, ja, jako miłośniczka egzotycznych woni, postanowiłam wykorzystać tu olejek paczulowy. W fazie bazy możemy wykorzystać również nuty drzewa różanego, cynamonowe, goździkowe, czy ylang ylang.


niedziela, 6 października 2019

Opowiem Ci o zbrodni. Tom 2 - Historie prawdziwe – Polskie „Pióra kryminalne” w akcji – Zbiór minikryminałów – Puzyńska, Opiat-Bojarska, Kuźmińscy, Guzowska, Czornyj, Chmielarz, Brejdygant

Doskonale wiem, iż jest pośród Was naprawdę spora grupa miłośników kryminałów. Ja kocham literaturę sensacyjno-kryminalną od zawsze, zatem często ten właśnie gatunek literacki gości u mnie zarówno na półkach mojej biblioteczki, jak i oczywiście na blogu.


Opowiem Ci o zbrodni. Tom 2
Historie prawdziwe
Wstęp: Michał Fajbusiewicz
Autorzy: Igor Brejdygant, Wojciech Chmielarz, Max Czornyj,
Marta Guzowska, Małgorzata Fugiel-Kuźmińska i Michał Kuźmiński,
Joanna Opiat-Bojarska, Katarzyna Puzyńska
Premiera: 18 września 2019
Wydawnictwo: Kompania Mediowa
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 328



Opowiem Ci o zbrodni. Tom 2, to już druga odsłona cyklu związanego z programem w telewizji Crime+Investigation. Bardzo ubolewam, iż nie miałam okazji poznać tomu pierwszego. Jest to zbiór mini-kryminałów, które napisali jedni z najlepszych i najgłośniejszych, kryminalnych pisarzy polskich, są tu opisane prawdziwe zbrodnie, a na kartach książki zgłębiamy nie tylko same sprawy, ale też psychikę ofiar i oczywiście sprawców, morderców, w ten sposób namacalnie niemal, możemy dotknąć nieco prawdziwych przestępstw. Historie opisane tu są naprawdę mrożące krew w żyłach, każdy z autorów analizował przed tworzeniem historii swój przypadek, mieli okazję rozmów z dochodzeniówką, kryminologami, psychologami, mieli dostęp do akt. Każda historia jest zupełnie inna, zaś łączy je oczywiście mroczny, kryminalny wydźwięk. Wstępem książkę opatrzył znany chyba każdemu Michał Fajbusiewicz, następnie znajdziemy siedem opowiadań, każde z nich jest inne i opowiada inną, prawdziwą historię, jest napisane w inny sposób, charakterystyczny dla danego autora. Mamy tu zatem istną śmietankę kryminalną, znajdziemy tu historie, których autorem jest Igor Brejdygant (Może), Wojciech Chmielarz (Łowca), Max Czornyj (Gdy pisana nam jest śmierć), Marta Guzowska (Game over), Małgorzata Kuźmińska i Michał Kuźmiński (Szczególne potępienie), Joanna Opiat-Bojarska (Linia obrony) i Katarzyna Puzyńska (Nie ma sprawy). Książkę dosłownie pochłonęłam w ekspresowym tempie, gdy przeczytałam jedno opowiadanie, od razu zabierałam się za kolejne, to zdecydowanie must have dla fanów kryminałów i sensacji, absolutnie doskonała lektura na dłuższe, jesienne wieczory! 


sobota, 5 października 2019

Czarna pasta do zębów Coslys z węglem drzewnym z francuskiej sosny, miętą, aloesem i cytryną – Naturalna, certyfikowana eko pasta do zębów bez fluoru!

W mojej łazience, gościło już naprawdę sporo naturalnych past do zębów, niedawno zaś znalazłam ideał w tym temacie.


Czarna pasta do zębów z węglem drzewnym z sosny, miętą, aloesem i cytryną, francuskiej marki Coslys, posiada restrykcyjne certyfikaty Ecocert i Cosmebio, co oznacza, iż w jej składzie, nie znajdziemy szkodliwych komponentów, parabenów, olejów mineralnych, silikonów, sztucznych barwników, substancji zapachowych, a jej składniki pochodzą z kontrolowanych upraw ekologicznych. Jest to kosmetyk wegański, cruelty free, nie testowany na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Kosmetyki Coslys, znakomicie sprawdzają się u mnie już od lat, polecam Wam, by zerknąć na ich spory asortyment zarówno stacjonarnie, jak i internetowo.


Pasta szybko poszła w ruch, intrygowała mnie bardzo, u mnie wszyscy domownicy zachwycili się nią, tak samo, jak ja. Ciekawy i niekonwencjonalny jest tu nie tylko czarny kolor pasty, ale także jej naturalny skład. Pasta Coslys zawiera oczyszczający węgiel drzewny z francuskiej sosny, który ma właściwości wybielające, delikatnie oczyszcza zęby, eliminuje przebarwienia z kawy, ładnie oczyszcza płytkę nazębną. W składzie widnieje też olejek eterycznych z cytryny, olejek z mięty pieprzowej oraz inulina i fruktoza, które oczyszczają zęby i dbają o świeży oddech. Nie ma tu fluoru, dwutlenku tytanu oraz sztucznych barwników, często występujących w chemicznych pastach. Pasta sprawdza się naprawdę znakomicie, jest wydajna, genialnie oczyszcza, pielęgnuje zęby, działa przeciwbakteryjne i pozostawia uczucie świetnej czystości i miętowo-cytrynowej świeżości w jamie ustnej. Stosujecie naturalne pasty do zębów?

 

piątek, 4 października 2019

Jesienne, domowe spa z naturalnym i certyfikowanym kosmetykiem So'Bio étic - Żel pod prysznic cytryna i werbena – Ekologiczny żel o rześkim zapachu!

Relaksująca, jesienna kąpiel w wannie po całym dniu, to u mnie swoisty rytuał. Łączę wówczas pielęgnację ciała z aromaterapią i relaksacją, dziś u mnie z naturalny i certyfikowany kosmetyk, który towarzyszy mi podczas takich kąpieli. 


Ekologiczny żel So'Bio etic cytryna i werbena, to delikatny, naturalny produkt, który możecie zakupić zarówno internetowo, jak i stacjonarnie, warto zdecydowanie przyjrzeć się całemu asortymentowi marki, którą uwielbiam już od lat. Francuska marka So'Bio etic, ma w swej ofercie kosmetyki, które zawierają wyłącznie ekologiczne, naturalne komponenty, pochodzące z certyfikowanych upraw, nie znajdziemy w nich żadnych parabenów, silikonów, olejów mineralnych, sztucznych barwników i aromatów. Skarby te, produkuje firma Lea Nature, ich opakowania są biodegradowalne i przyjazne środowisku, produkty nie są oczywiście testowane na zwierzętach i posiadają restrykcyjne, cenne certyfikaty Ecocert oraz Cosmebio, które gwarantują najwyższą, naturalną jakość, do tego kosmetyki So'Bio etic, zawsze zachwycają mnie zapachami, tym razem jest to uzależniający wręcz, mega świeży zapach cytrynki.


Kosmetyk mieszka w oryginalnym, prostokątnym, pięknym wizualnie i praktycznym opakowaniu, butelka pochodzi z recyklingu w 70% i w 100% nadaje się do przetworzenia, nie zawiera bez ftalanów ani bisfenolu. Na buteleczce zapoznamy się też ze składem i certyfikatami. Żel pod prysznic cytryna i werbena, zauroczył mnie prócz zapachu, pięknym składem właśnie, sercem żelu jest olejek cytrynowy i wyciąg z werbeny cytrynowej, znajdziemy tu także olej z nasion słonecznika, kwas mlekowy, algi, czy aloes, nie ma slsów, a delikatne substancje myjące, nie wysuszają i nie podrażniają nawet bardzo wrażliwej skóry. 98% składników żelu jest pochodzenia naturalnego, kosmetyk działa oczyszczająco, relaksująco, wygładza i pielęgnuje skórę, nie naruszając jej naturalnej bariery ochronnej, pięknie pieni się kremową pianą i ma delikatną, kremową konsystencję. Żel będzie świetny dla każdego typu skóry, sprawdzi się także przy skórze delikatnej, przesuszonej, czy skłonnej do alergii. Prawdziwe cudeńko żelowe, które warto poznać i rozkoszować się nim tej jesieni! Znacie kosmetyki So'Bio etic?


środa, 2 października 2019

Mój jesienny Hit! Kwas hialuronowy Dr. Niedermaier i jego magia w działaniu na skórę oraz od wewnątrz - Regulatpro Hyaluron wegański kwas hialuronowy beauty drink oraz Luksusowa pianka Regulat Magic Mouse!

Z pewnością już nie raz słyszeliście o kwasie hialuronowym i jego wszechstronnych właściwościach. Kwas hialuronowy naturalnie występuje w naszej skórze, wiąże on wodę w skórze właściwej, zaś wraz z upływem czasu, nasza skóra ma go coraz mniej. Kwasu hialuronowego z wiekiem po prostu ubywa, na skórze zatem pojawiają się zmarszczki, skóra traci jędrność i zdolność regeneracji, musimy go zatem uzupełniać, stosując kosmetyki oraz suplementy, które go zawierają.


Ja postawiłam w tym temacie na dwa, pewne, bezpieczne i luksusowe produkty. Chcąc uzupełnić kwas hialuronowy od zewnątrz oraz od wewnątrz, skusiłam się na duet Dr. Niedermaier w postaci Regulatpro Hyaluron, czyli wegańskiego kwasu hialuronowego w formie beauty drinka oraz luksusową piankę Regulat Magic Mouse. Cudeńka te, można nabyć w aptekach internetowych, ale także sklepie Enzympro, są to iście idealne na jesień produkty, najwyższej jakości, ekologiczne, free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji, wegańskie, organiczne, podczas ich produkcji używa się tylko świeżych warzyw, owoców oraz orzechów, pochodzących wyłącznie z ekologicznych upraw. Produkty posiadają certyfikaty i mogą być używane przez osoby dotknięte chorobami skóry, alergików, kobiety w ciąży, w składach nie znajdziemy tu sztucznych aromatów, laktozy i glutenu. Oba produkty to istne skarby, naprawdę jestem nimi zachwycona od a do z, co więcej, wyczytałam, iż Regulatpro Hyaluron, poleca między innymi Liv Kristine, której mega fanką jestem od moich nastoletnich lat.  


Dr. Niedermaier - Regulatpro Hyaluron - 
Wegański kwas hialuronowy w formie beauty drink

Kwas hialuronowy, to przede wszystkim młodość i działanie anty-aging, musimy go uzupełniać, by zarówno skóra, jak i włosy, były lśniące i gładkie, skóra nawilżona i zdrowa, a paznokcie silne, warto działać od środka, jak i na zewnątrz. Wegański kwas hialuronowy w formie beauty drink, przyjmuję codziennie, otrzymujemy go w dobrze zabezpieczonych, szklanych (ciemne szkło chroni produkt) buteleczkach (każda po 20 ml), które w 20 sztukach, zamieszkują w pięknym, białym kartoniku o wspaniałym, firmowym, przyjemnym dla oka designie. Na kartoniku znajdziemy naprawdę mnóstwo informacji o produkcie, łącznie z certyfikatami, właściwościami, sposobie przyjmowania, jak i oczywiście skład beauty drinka. Po otwarciu wita nas piękna grafika Hello Beauty! Naturalny skład produktu, zachwyca mnie, mamy tu charakterystyczny dla marki Regulatessenz, czyli koncentrat otrzymany w wyniku opatentowanej kaskadowej fermentacji, bogaty w witaminę C wyciąg z aceroli, karczocha, grochu, prosa, przyprawy, kurkumę, szafran, koncentrat śliwkowy, koncentrat gruszkowy, ekstrakt ze skrzypu polnego, kwas l-askorbinowy, glukonian cynku, oczywiście kwas hialuronowy, siarczan miedzi oraz biotynę. Skład robi zdecydowanie wrażenie, ja piję jedną buteleczkę codziennie rano, na czczo, ale można tez wypić go między posiłkami, ważne, by pilnować regularności, wówczas osiągniemy efekty, czyli jędrną, piękną skórę, mocne włosy i pazurki oraz dobrą kondycję tkanek łącznych w naszym organizmie. To naturalna ochrona komórek przed starzeniem, do tego mega smaczna, smakuje owocowo, świeżo, bardzo polubiłam ten smak. Regulatpro Hyaluron, dołączył do moich ulubionych, naturalnych wspomagaczy mojego organizmu.

 
Dr. Niedermaier - Luksusowa pianka nawilżająca do twarzy i ciała - 

Regulat Magic Mouse, to kosmetyk w formie pianki, którą stosuję na skórę, to świetna bomba młodości, głęboko nawilża, wygładza i regeneruje, poprawiając widocznie jędrność skóry, zarówno na twarzy, jak i na całym ciele. Działa fantastycznie na zmarszczki, wypełnia je i wygładza, dodatkowo jest to ochrona antyoksydacyjna przed promieniami UV i szkodliwymi czynnikami środowiska. Dedykowana jest do każdego typu cery, szczególnie zaś polecam ją przy cerze mieszanej, suchej, jak moja, ze skłonnością do przesuszeń, wrażliwej, oraz cerze dojrzałej. To bezpieczny, certyfikowany kosmetyk, nie uczuli i nie podrażni, nie zatyka także porów, myślę, że idealnie sprawdzi się także przy cerze z problemami, trądzikowej, ale także tłustej. Moja skóra mieszana w kierunku suchej, pokochała tę piankę, to ciekawy i innowacyjny kosmetyk. Podobnie, jak beauty drinku, pianka zawiera Regulatessenz, czyli koncentrat otrzymany w wyniku opatentowanej kaskadowej fermentacji, mamy tu też cytrynę, daktyle, figi, orzech włoski, soję, kokos, cebulę, seler, karczochy, groch, proso, kurkumę, olej jojoba, olej z kiełków pszenicy, masło shea oraz oczywiście kwas hialuronowy. Skład robi wrażenie i zaskakuje ciekawymi komponentami. Eko pianka pielęgnuje skórę, pięknie nawilża, działa przeciwstarzeniowo, zmiękcza i wygładza, skład jest bowiem naprawdę bogaty. Regulat Magic Mouse, mieści się w praktycznej butelce (200 ml) z doskonale działającym aplikatorem, jest niesamowicie delikatna, warto ją lekko wstrząsnąć przed użyciem. Rozprowadzam ją po ciele ciepłą dłonią, równomiernie na całe ciało i twarz, najczęściej po wieczornej kąpieli. Momentalnie wchłania się w skórę i nie lepi się, to luksusowy, kosmetyczny skarb, wart swej ceny, zdecydowanie musicie poznać ją, jak i beauty drink tej jesieni, polecam z całego serducha!



wtorek, 1 października 2019

Jesienią warto przyjmować witaminę C! Ascolip - Liposomal Vitamin C 1000 mg z topestetic - Wysokowydajna liposomalna witamina C, vegan, bez cukru, glutenu, gmo i alergenów.

Przed nam jesienny październik, listopad, a następnie już zimowe tygodnie, zdecydowanie warto w ten czas, gdy wielu z nas dopadają przeziębienia i inne infekcje, zadbać o zdrowie i dobrą odporność, o którą osobiście bardzo muszę dbać. 


Suplementacja dobrej jakościowo witaminy C, może uratować nasze zdrowie i znacznie poprawić funkcjonowanie całego organizmu. Ja postawiłam w tym roku na wysokowydajną liposomalną witaminę C marki Ascolip, którą zakupicie w sklepie topestetic, który zadba nie tylko o nasze zakupy w temacie zdrowia i suplementacji, ale przede wszystkim znajdziecie tam perełki kosmetyczne i najwyższej jakości dermokosmetyki. Ascolip Liposomal Vitamin C, to bezpieczny produkt bez cukru, bez glutenu, bez gmo, bez alergenów, jest on odpowiedni dla wegan i wegetarian, solidna bomba witaminki C dla każdego, na jesień i zimę. 


Witamina C, pełni bardzo ważną funkcję w naszym organizmie, to przede wszystkim odporność na choroby, ale też sposób na młodość, bowiem jej niedobór powoduje szybsze starzenie się, nie bez powodu umieszcza się ją w składach kosmetyków przeciwstarzeniowych. Wysokowydajna liposomalna witamina C Ascolip, mieści się w saszetkach, każda z nich, to 5 g produktu w formie preparatu o miodowej konsystencji i brązowawym kolorze, zastosowano tu technologię liposhell. Wystarczy przerwać jedną saszetkę i spożyć raz dziennie jej zawartość, ja przyjmuję tenże suplement bezpośrednio, zaś można ją rozpuścić w niewielkiej ilości wody, najlepiej niegazowanej. Całe opakowanie, to 150 g produktu, w kartoniku, pełnym informacji, znajdziemy bowiem 30 saszetek, zatem porcja witaminy C na 30 dni dla jednej osoby. Stosuje ją regularnie, pomimo, iż jem naprawdę dużo owoców i warzyw bogatych w tę witaminę, jesienią warto dodatkowo ją przyjmować, by wzmocnić odporność i po prostu nie tracić czasu na choróbska. Witamina C, dodaje energii, przyspiesza przemianę materii, chroni organizm, dobrze wpływa na układ krążenia, stany zapalne, wpływa też dobrze na stawy i mięśnie. Powinien przyjmować ją zdecydowane każdy, a szczególnie osoby z niedoborami odporności, które często chorują, przyjmowana codziennie i regularnie, wzmacnia odporność, dodaje sił i energii, tak potrzebnej na jesień!