środa, 8 sierpnia 2018

Naturalne, polskie kosmetyki z klasą! Moje hity Clochee - Łagodzący tonik antyoksydacyjny z ekstraktem z zielonej herbaty oraz Orzeźwiający olejek do mycia ciała z ekstraktem z ogórka i jabłka!

Nie ukrywam, że na kosmetyki Clochee, miałam przeogromną ochotę od bardzo długiego już czasu, te wspaniałe produkty zadebiutowały w mojej kosmetyczce w postaci dwóch, genialnych preparatów do pielęgnacji!


Łagodzący tonik antyoksydacyjny z ekstraktem z zielonej herbaty oraz Orzeźwiający olejek do mycia ciała z ekstraktem z ogórka i jabłka, rozkochały mnie totalnie, pod każdym względem, są to kosmetyki idealne od a do z, bez wad, spełniają swoją rolę idealnie, zachwycając mnie efektami i działaniem. Clochee, to nasza, polska marka, kosmetyki, które wychodzą spod jej skrzydeł, to świetne, naturalne, najwyższej jakości produkty, pełne naturalnych składników, roślinnych ekstraktów, surowce posiadają certyfikat Ecocert, są to oleje roślinne, masła, substancje aktywne, olejki eteryczne i naturalne konserwanty, nie znajdziemy tu szkodliwych dodatków, barwników, karbomerów, glikolu propylenowego, parabenów, silikonów, czy PEGów. Marka promuje zdrowy, eko tryb życia, ma dobrą, bliską mi misję, a gdzie najlepiej zaopatrzyć się w te kosmetyki? Oczywiście w sklepie topestetic, który polecam z całego serca, jest to wspaniałe miejsce, znajdziecie tam spory asortyment Clochee właśnie, ale także inne, najwyższej jakości dermokosmetyki z całego świata, polecam też bardzo Academie, czy Resibo, ale też inne ciekawe marki, luksusowe preparaty, suplementy, czy nawet zapachy.


Tonik Clochee, otrzymujemy w bardzo eleganckiej, granatowej buteleczce (250 ml), z zamykaną, srebrną pompką, dzięki której łatwo aplikuję tonik na płatek. Jedna, dwie pompki doskonale starczają mi na oczyszczanie twarzy, szyi i dekoltu, jest to praktyczny sposób w przypadku kosmetyków codziennego użytku. Butelka z materiału recyklingowego, z szarymi, estetycznymi grafikami, zdecydowanie zdobi moją łazienkę, wygląda naprawdę przepięknie, na niej także znajdziemy informacje na temat produktu i skład. W jego skład, wchodzi organiczny, kojący sok z liści aloesu, roślinna gliceryna, posiadający właściwości regenerujące i odmładzające ekstrakt z liści Ginkgo Biloba, pięknym składnikiem jest łagodzący ekstrakt z zielonej herbaty, kukurydzy, czy buraczka! Skład jest idealny i naturalny, to kosmetyk wegański, bezglutenowy. Tonik jest kosmetykiem bezzapachowym, to bezpieczny i naturalny kosmetyk, nie uczuli i nie podrażni nawet bardzo wrażliwej skóry, jest dedykowany dla każdego typu skóry, szczególnie cerze suchej, naczynkowej, przy mojej mieszanej, w kierunku suchej, sprawdza się znakomicie. Stosuję go do oczyszczenia, ukojenia twarzy po demakijażu, moja skóra, po jego aplikacji jest doskonale odżywiona, uspokojona, miękka i czysta, gotowa na serum i krem. Tonik to skarb, wart jest naprawdę inwestycji w piękną skórę, zwłaszcza teraz latem. 


W tak upalne dni, jakie mamy obecnie, skóra wymaga szczególnej pielęgnacji i opieki, należy dbać przede wszystkim o jej nawilżenie. Jak wiecie kocham na wskroś olejki, olejowa mieszanka o boskim, hipnotycznym zapachu, w postaci orzeźwiającego olejku do mycia ciała Clochee, naprawdę rozkochała moją skórę. Kosmetyk, podobnie, jak tonik zachwyca wizualnie, granatowa buteleczka o świetnym designie ze srebrną, praktyczną pompką, to strzał w dziesiątkę, olejek wydobywamy bez problemu, nie ma także obawy przed wylaniem się produktu. Na opakowaniu znajdziemy oczywiście informacje na temat olejku, jego właściwości i naturalny skład. Orzeźwiający olejek, to mieszanka naturalnych komponentów, która sprawdza się u mnie doskonale przy pielęgnacji całego ciała, w jego skład wchodzi ekstrakt z jabłka, winogron, ogórka, owsa, olej sezamowy, czy olej ze słodkich migdałów. Skóra po kąpieli z nim, jest zdrowa, miękka i miła w dotyku, dodatkowo wspaniale pachnie. Aplikuję go na zwilżone ciało, pięknie się rozprowadza, przyjmując kremową formułę. Obcowanie z nim, to prawdziwe, luksusowe spa, musicie go poznać na własnej skórze, boskość!


sobota, 4 sierpnia 2018

Stephenie Meyer – Chemik - Edipresse Książki – Świetny, lekki kryminał sensacyjny na lato w wersji audiobook!

Gdy po wieczornym czytaniu tradycyjnej, papierowej książki, pochłaniają mnie pielęgnacyjne rytuały, uwielbiam słuchać audiobooków!


Stephenie Meyer – Chemik
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Tłumaczenie: Anna Klingofer
Tytuł oryginalny: The Chemist
Data wydania: 24 kwietnia 2017
Audiobook - Czas: 19 godz. 36 min – 2 x płyta CD
Lektor: Krzysztof Plewako-Szczerbiński


Książka zatytułowana Chemik, autorstwa słynnej Stephenie Meyer, którą na pewno kojarzycie z kultowej Sagi Zmierzch, tak szybko wciągnęła mnie, że słuchałam jej w zasadzie codziennie, szybko chłonąc słowa, czytane przez świetnego lektora Krzysztofa Plewako-Szczerbińskiego, który swym przyjemnym, głębokim głosem wprowadzał mnie w świat powieści. Nie jest to książkowa nowość, jednakże polecam Wam tego lata sięgnąć po Chemika, czy w wersji tradycyjnej, którą pięknie wydało Wydawnictwo Edipresse Książki, czy też po ebooka, czy właśnie w wersji audio, jak u mnie. Adiobook Chemik, jest też dostępny na platformie czytelniczej Legimi, która skusi Was przeogromną ilością książek w postaci ebooków i audiobooków właśnie, to ogromna, wirtualna księgarnia, ponad 25 tysięcy ebooków i audiobooków, także gorąco Wam ją także polecam. Wersja płytowa, zawiera dwie płyty CD, książka podzielona jest na wiele części, także zawsze możemy rozpocząć od dowolnego momentu, w którym skończyliśmy ostatnio słuchanie.



Chemik Stephenie Meyer, to przyjemny w odbiorze świetny kryminał sensacyjny, który idealnie zajmie Was podczas letnicy wieczorów. Fabuła szybko wciąga, momentalnie identyfikujemy się z główną bohaterką, nie ma tu zdecydowanie miejsca na nudę. Doktor Juliana, inaczej Julie, ma mnóstwo imion, codziennie nazywa się inaczej, ukrywa się, nosi peruki, jednego dnia jest Kris, innego nosi jeszcze inne imię, przez dużą jednak część powieści nazywa się Alex. Kiedyś pracowała dla amerykańskiej agencji rządowej, jako osoba przygotowująca specyfiki, zmuszające podejrzanych do wyjawiania danych, tajnych informacji, w skrócie brała udział w torturach zadawanych ludziom. Jednakże, gdy ginie jej najbliższy współpracownik Dr. Joseph Barnaby, kobieta zaczyna uciekać, bojąc się także o własne życie. Po czasie, znajduje ją mężczyzna z departamentu, dając jej kolejne zadanie. Tajniaczka Alex, ma szybki plan, wynajmuje dogodne miejsce, znajduje i porywa Daniela, człowieka, który ma być odpowiedzialny za mafijne działania, zmierzające ku epidemii. Wkrótce do akcji wkracza jego niepokorny i tajemniczy brat Kelvin. W obliczu nieprzewidywalnego obrotu sytuacji, mkniemy poprzez Chemika, widzimy rodzącą się miłość, sympatyczną przyjaźń z psem, ale też kryminalną akcję, z prawdziwym jaskiniami rodem z Batmana, pełnymi broni. Książka jest idealną, letnią lekturą, genialną także do słuchania, zatem polecam ją Wam serdecznie w te upały! 




piątek, 3 sierpnia 2018

LILY LOLO – Moje ukochane, mineralne bronzery - Skóra naturalnie muśnięta słońcem – Prasowane i sypkie bronzery, moje hity, idealne konturowanie twarzy!

Dziś u mnie, moje ukochane, mineralne bronzery Lily Lolo - Skóra naturalnie muśnięta słońcem – Prasowane i sypkie bronzery, moje hity ever oraz słów kilka na temat idealnego konturowania twarzy!


Gorące lato w pełni! Ja bardzo unikam słońca, stosuję wysokie filtry, a twarz raczę lekkim, naturalnym, mineralnym makijażem, dziś chcę Wam pokazać, jakie kosmetyki królują od lat w mojej kosmetyczce w temacie konturowania i bronzerów, są to produkty, bez których nie umiem się już obejść, zarówno latem, gdy nadają nam pięknego efektu muśnięcia twarzy słońcem, jak i przez cały rok, dając na idealne kontury i modelując twarz. Poprawnie zaaplikowany bronzer, to zdecydowanie magia makijażu, ja nie potrafiłabym już wyjść z domu, bez lekkiego choć wykonturowania twarzy, uwielbiam stosować bronzery, zarówno w makijażach dziennych, jak i wieczorowych. Bronzery brytyjskiej marki Lily Lolo, które w przeogromnej gamie, zakupić można oczywiście na Costasy, występują w wersji zarówno prasowanej, jak i sypkiej, produkty te, zdecydowane podium kosmetyków do makijażu, produkowane są z wyłącznie naturalnych i mineralnych składników, nie zawierają sztucznych aromatów, parabenów, nanoczasteczek, substancji konserwujących, mają zawsze wzorowe składy, są to oczywiście kosmetyki free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie ich produkcji. Cenię je od lat i zawsze polecam z całego, szczerego serca! Bronzery Lily Lolo, to istne magiczne różdżki, robią robotę za nas, nawet delikatne ich muśnięcie, daje piękny, naturalny efekt. Jeśli jesteście, jak ja miłośniczkami mineralnych kosmetyków, zaś nie przepadacie za sypką formą, trio bronzerów prasowanych, będzie dla Was strzałem w dziesiątkę. Oto bronzer Honolulu, Montego Bay oraz Miami Beach. Bronzer Honolulu, o którym więcej pisałam w recenzji tu, wygląda na twarzy niezwykle świeżo, naturalnie, daje subtelne, śliczne wykończenie, idealnie sprawdzi się przy średnich i ciemniejszych karnacjach, intensywność bronzera można stopniować i nadawać mu odpowiednią dla nas moc. Montego Bay, to ciemniejszy, nieco połyskujący, prasowany bronzer o świetnej pigmentacji w przepięknych, ciepłych tonach, jeśli takie efekt lubicie, nieco bardziej wyrazisty, ten bronzer skradnie Wam serce. Miami Beach zaś jest matowym bronzerem i jaśniejszym odcieniu, ładnie podkreśla opaleniznę, ideał do cer bardzo jasnych, jak moja. Trio prasowanych bronzerów, świetnie nadaje się zarówno do torebki, do szybkiego aplikowania go w biegu, jak i podczas skrupulatnie wykonywanych makijaży. Umieszczono je w eleganckich, solidnym opakowaniach (9 g) w czarno-białych, firmowych kolorach z wygrawerowanym logo firmy na wieczku z lusterkiem, dodatkowo zapakowano je w biało-czarny kartoniki, z których zasięgnąć możemy informacji o produkcie, odcieniu i oczywiście ładnym składzie. Prasowane bronzery Lily Lolo, zawierają mikę, olej arganowy, olej z nasion granatu, olej rycynowy, olej z nasion słonecznika, olej manuka, wosk pozyskiwany z liści wilczomlecza meksykańskiego, witaminę E oraz składniki mineralne i pigmenty.


Przecudnej urody, jaśniutki, sypki bronzer z mieniącymi się na złoto drobinkami o nazwie Waikiki, to mój hicior! Idealny do jasnych karnacji. Jak każdy kosmetyk Lily Lolo, jest to produkt do makijażu, który jednocześnie pielęgnuje i chroni moją skórę, sprawdzi się przy każdego typu cerze, nawet bardzo wrażliwej, skłonnej do podrażnień, wyprysków, czy alergii, bowiem nie zawiera drażniących komponentów, ma krótki, naturalny skład, nie zapycha porów, działa antybakteryjnie, moja skóra oddycha, jest pięknie wykonturowana, rozświetlona, muśnięta słońcem. Aplikuję go stożkowym pędzlem do konturowania Tapered Contour Brush z syntetycznego włosia. Już po muśnięciu nim skóry, uzyskuję piękny, delikatny efekt, ale można go też stopniować i nadawać mu większą moc. Polecam go też do konturowania ciała!



Naturalny zestaw do modelowania twarzy Sculpt and Glow Contour Duo, zawiera mikę, olej arganowy, olej z nasion granatu, olej rycynowy, olej z nasion słonecznika, olej manuka, gładkiej konsystencji nadaje wosk pozyskiwany z liści wilczomlecza meksykańskiego, wzbogacony o witaminę młodości - witaminę E,  oraz proteiny z mikołajka nadmorskiego i pigmenty, jest to kosmetyk wegański. Pisałam o nim tu. Zestaw mieści się w eleganckim, prostokątnym opakowaniu (10 g) w czarno-białych kolorach z wygrawerowanym logo firmy na wieczku z lusterkiem. To bronzer i rozświetlasz w duecie, bronzer, znajduje się po lewej stronie zestawu, nakładam go poniżej kości policzkowych, konturując twarz także przy linii włosów na czole, ale również przy skrzydełkach nosa oraz na linii żuchwy. Rozświetlasz, znajdujący się po stronie prawej, nakładam na szczyty kości policzkowych, pod łuki brwi oraz na grzbiet nosa, pamiętajmy, że rozświetlasz uwypukla te miejsca na twarzy, dlatego warto go też stosować na przykład na łuk kupidyna, już po pomalowaniu ust. Świetny kosmetyk do torebki! Który bronzer Lily Lolo wybieracie? Macie swoje hity w tym temacie? :)

 

czwartek, 2 sierpnia 2018

Nowość! Nourish – Regenerująca maska probiotyczna z minerałami - Probiotic Multi-Mineral Repair Mask – Certyfikowana, wegańska maseczka do twarzy!

Pozwolę już sobie na samym początku, zdradzić Wam, że jestem zakochana w dzisiejszej bohaterce! Kosmetyczna nowość Nourish, powaliła mnie na łopatki i rozkochała moją skórę!


Naturalne, ekologiczne kosmetyki Nourish, to istne kosmetyczne boskości, które często goszczą w mojej kosmetyczce i na moim blogu. W te upały należy szczególnie dbać o skórę, chronić ją i nawilżać, w letniej pielęgnacji zakrólowała u mnie Regenerująca maska probiotyczna z minerałami i zrobiła wielkie bum! Przygotowuję wpis o moim letnim makijażu, którego wypatrujcie niebawem, jest on zdecydowanie lżejszy i delikatniejszy, zatem i skóra musi być ładnie wypielęgnowana, by zachwycała zdrowiem i gładkością. Maseczka idealne spełnia swą rolę, pięknie odżywia skórę, regeneruje, działa kojąco, nawilżająco i przeciwstarzeniowo. Cuda Nourish, w ogromnej gamie, zakupić można oczywiście na Costasy, gdzie skuszą Was zarówno kosmetyki do twarzy, jak i do ciała, także ruszajcie na letnie zakupy tam. Nourish, to marka stworzona przez dr Pauline Hili, która przygotowując formuły swych kosmetyków bazuje na roślinnych, naturalnych składnikach z upraw ekologicznych, zawsze podkreślam, iż są to certyfikowane przez Soil Association Organic, Vegan i Leaping Bunny, kosmetyki najwyższej jakości, nie znajdziemy tu sztucznych substancji zapachowych, barwników, silikonów, parabenów, komponentów odzwierzęcych (maska jest wegańska), to oczywiście produkty cruelty free, z dobrą misją, powstałe w zgodzie z naturą, zwierzętami i człowiekiem.


Probiotic Multi-Mineral Repair Mask, otrzymujemy w luksusowej poręcznej, eleganckiej buteleczce (30 ml), z praktyczną, srebrną pompką typu air less, dzięki czemu dozowanie jest zawsze higieniczne i precyzyjne, mamy także pewność, iż kosmetyk zużyjemy do ostatniej kropli. Buteleczkę dodatkowo zapakowano w eko-kartonik, na którym widnieją informacje na temat kosmetyku, świetne certyfikaty i śliczny, naturalny skład maski. W jej skład wchodzą piękne i naturalne komponenty, takie jak organiczna i certyfikowana gliceryna roślinna, woda różana, olej makadamia, olej z nasion słonecznika, ekstrakt z morskiej rośliny skrzydlicy jadalnej, olej jojoba, olej kameliowy, ekstra z kwiatów nagietka, witamina E, bisabolol, ekstrakt z owoców aristotelia, aloes, olejek lawendowy, z mirry, kwas hialuronowy, ważnym składnikiem jest wyciąg z drożdży lekarskich. Składniki działają cudownie na skórę, pięknie ją wygładzają, ujędrniają i silnie nawilżają, innowacyjny kompleks probiotycznych minerałów z maski wzmacnia włókna kolagenowe, ładnie napina skórę i wzmacnia jej sprężystość. Efekty widać już po pierwszym zabiegu z maską, polecam ją do każdego rodzaju skóry, także dla tej wrażliwej, alergicznej, czy skłonnej do niedoskonałości, łuszczycowej, czy trądzikowej, to bezpieczny kosmetyk, który nie uczula mnie i działa łagodnie. Maska ma bardzo delikatną konsystencję w białym kolorze, łatwo rozprowadza się po skórze, a towarzyszący zabiegowi, naturalny, lawendowy zapach, płynący z olejku lawendowego, dodatkowo koi zmysły.


Zaleca się, pozostawienie jej chociaż na 5 minut na skórze, ja jednak trzymam ją nawet 15-20 minutek i zmywam, wówczas wchłonie się, i zadziała, jak bomba witalna, na noc polecam nałożyć sobie grubszą jej warstwę i nie zmywać, pospać z nią i rano cieszyć się nawilżoną i zregenerowaną cerą. Maseczka warta jest naprawdę każdego grosika, warto w nią zainwestować, jest to bowiem niesamowity kosmetyk naturalny z przepięknym od a do z składem, bosko pachnący i dający spektakularne efekty na skórze! 



wtorek, 31 lipca 2018

My precious! Unikalne, najlepsze, naturalne serum do twarzy i serum pod oczy - Wooden Spoon – Super Seeds Enchanting Neroli z certyfikatami!

Jak się trzymacie w te upały? U mnie obecnie 30 stopni w słońcu, a może nawet więcej! Pamiętajcie o wodzie, nie tylko dla siebie, ale także dla zwierząt, no i oczywiście o prawidłowej pielęgnacji i ochronie skóry w ten szczególny czas! 


Dziś u mnie kosmetyczna miłość, my precious! Oto Wooden Spoon, linia Super Seeds Enchanting Neroli w postaci Zaawansowanego, przeciwzmarszczkowego serum do twarzy Neroli oraz Zaawansowanego, przeciwzmarszczkowego serum pod oczy Neroli. Kosmetyki Wooden Spoon, goszczą u mnie już kolejny raz, wcześniej pokochałam bowiem balsam do ust Rose Kiss oraz zaawansowany, przeciwzmarszczkowy olejek oczyszczający do mycia twarzy, który do dziś rozpieszcza moją skórę. Duecik pięknie króluje w mojej letniej pielęgnacji, a ze kocham oleje naturalne przez cały rok, szybko zdobyły moje serce. Wooden Spoon, to marka z dobrą misją i zawsze pięknymi składami, kosmetyki spod jej skrzydeł, to kosmetyczne cuda zawierają one wyłącznie składniki pochodzące z natury, surowe i nieprzetworzone oleje organiczne roślinne, nie modyfikowane genetycznie, z ekologicznych upraw, nie odnajdziemy w nich sztucznych barwinków, substancji zapachowych, pochodnych ropy naftowej, alergenów, czy konserwantów, są to produkty oczywiście free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Oba kosmetyki, posiadają ceniony przeze mnie certyfikat Soil Association Organic oraz certyfikat Cosmos Organic. Polecam Wam bardzo nowości z linii Super Seeds, seria Neroli, z której pochodzą oba kosmetyki, jest boska, ale warto zwrócić też uwagę na serię z bułgarską różą, która pachnie naprawdę oszałamiająco. Zarówno serum do twarzy, jak i serum pod oczy, zachwycają wizualnie, zdobią moją łazienkę, pięknym, ciemnym designem, ciemnymi buteleczkami, które dodatkowo zapakowano w czarne, luksusowe, matowe kartoniki ze zdobieniami, na nich także znajdziemy informacje na temat kosmetyku, jego właściwości, certyfikaty i prześliczny skład, po raz kolejny doceniam dbałość o każdy aspekt produktu, Wooden Spoon chylę czoła.


Naturalne serum do twarzy, otrzymujemy w pięknej, buteleczce (30 ml), z praktyczną, szklaną pipetką, która jest doskonałym rozwiązaniem w przypadku kosmetyków typu serum, kosmetyk dozujemy bowiem bez problemu, higienicznie, dokładnie tyle kropel ile potrzebujemy do jednorazowej aplikacji. Serum, można stosować przy każdego rodzaju skórze, zarówno na dzień, jak i na noc, u mnie jest to kosmetyk, który działa nocą, jest delikatne, czyste i bezpieczne nawet dla cery wrażliwej. Serum bazuje na cudownych, naturalnych składnikach, pośród których znajdziemy olej kameliowy, olej z nasion czarnuszki, olej z nasion malin, olej różany, olej z nasion czarnego bzu, olej z nasion dyni, olej z nasion żurawiny, olej z pestek śliwek, olej sezamowy, olej rokitnikowy, olej z kwiatów neroli, olej z nasion maku, olej z nasion jagody goji, olej z nasion chia, olej z nasion brokuła, olej lniany, całość dopełnia witamina E. Skład zachwyca od a do z! Komponenty odmładzają, nadają mojej skórze głębokiego nawilżenia i pięknego odżywienia, wygładzają ją, ujędrniają, działają przeciwzapalnie i chronią przed działaniem czynników zewnętrznych. Serum bosko pachnie, jest to bardzo delikatna woń, pomarańczowa, świeża, idealna na lato! Stosuję je codziennie na noc, pamiętając także o szyi i dekolcie, kosmetyk ma aksamitną, olejową konsystencję, świetnie rozprowadza się po skórze i wchłania, pozostawiając delikatną chmurkę.


Znalezienie dobrego kosmetyku pod oczy, jak wiecie, to nie lada szczęście, mi się udało, serum pod oczy działa u mnie na medal. Jeśli szukacie naturalnego serum pod oczy, z całego serca polecam Wam Wooden Spoon. Jest piękne, delikatne i daje efekty. Buteleczka mieści 15 ml kosmetyku, zakończona jest kuleczką roll-on, dzięki której aplikujemy serum pod oczy, zabieg jest niesamowicie przyjemny, dodatkowo masujemy sobie te okolice. Serum pod oczy pachnie tak samo, jak serum do twarzy, to świeża, pomarańczowa woń, jest jeszcze delikatniejsze w swej strukturze i konsystencji, nadal olejkowej. Ładnie pielęgnuje, odżywia, wygładza skórę, napina, jest mega wydajne, także polecam aplikować naprawdę małą ilość. Serum ma podobny skład do braciszka do twarzy, ale dodatkowo mamy tu na przykład olej z nasion ogórka, czy olej z nasion figi, skład jest przepiękny i naprawdę zachwyca. To prawdziwy skarb, wart absolutnie każdego grosika, jeśli nie znacie zatem tych kosmetyków, musicie nadrobić, niechaj moc Neroli będzie z Wami!



poniedziałek, 30 lipca 2018

Nosowska - A ja żem jej powiedziała... - Audiobook - Książka petarda - Mój pierwszy raz z platformą Legimi

Jak wiecie, czytam bardzo dużo, najczęściej są to jednak książki w tradycyjnej formie papierowej, należę bowiem do osób, które lubią bezpośredni kontakt, dotyk książki, kartki i zapach druku. Jednakże, gdy na światło dzienne wyszedł audiobook A ja żem jej powiedziała…, którą czyta sama autorka, uległam magii głosu Katarzyny Nosowskiej


Katarzyna Nosowska - A ja żem jej powiedziała...
Data wydania: 23 maja 2018
Audiobook - Czas: 2 godz. 43 min
Lektor: Katarzyna Nosowska


Legimi, to genialna platforma czytelnicza, skupiająca przeogromną ilość książek w postaci ebooków i audiobooków, przyszedł więc i czas na mnie, by zakochać się w niej! Takiego zbioru tytułów, nie zajdziecie nigdzie indziej, a to wszystko na wyciągnięcie ręki na swoim smartfonie, bądź, tak, jak w moi wypadku – na tablecie. To ogromna, wirtualna księgarnia, ponad 25 tysięcy ebooków i audiobooków, kopalnia zarówno klasyki literackiej, jak i nowości książkowych. Pierwszym krokiem, by wkroczyć w świat Legimi, jest założenie konta, wówczas można testować sobie platformę przez 7 dni, bez opłat. Jeśli już przekonacie się, ze warto tam zostać na dłużej, wybieracie pakiet, uzależniony od Waszych preferencji czytelniczych, zawsze zaś można tenże pakiet zmienić. Należy tylko zamieścić u siebie w urządzeniu aplikację Legimi, sięgać po książki na swoją wirtualną półkę i czytać, bądź słuchać. Ja mam pakiet ebooki + audiobooki bez limitu, który i Wam gorąco polecam, zwłaszcza na lato, daje on bowiem pełną wolność wyboru i dostęp do książek bez ograniczeń.



Na książkę Nosowskiej, zatytułowaną A ja żem jej powiedziała…, polowałam od dnia premiery, audiobook z głosem autorki, to genialna opcja, choć polecam Wam też sięgnąć po książkę. Po czytaniu tradycyjnym, innych tytułów, wieczorkami, zasiadałam, by posłuchać głosu i naprawdę bardzo mądrych słów Kasi, które po całym dniu były dla mnie niczym katharsis. Nosowska, chyba znana każdemu z Was wokalistka, z swym wrodzonym poczuciem, najlepszego typu humoru, poprawia nam tą książką życie, dosłownie! Każdy rozdział, rozpoczyna słowami A ja żem jej powiedziała Kaśka i automatycznie daje nam kolejną petardę! Jest to tak genialny humor, prawdziwa mądrość życiowa, doświadczenie, tematy wszelkie, które dotykają każdego z nas, jak zakupy, ciuchy, problemy z wagą, ale co ważne, jest to prawdziwe życie, opowiedziane przez Kasię poprzez pryzmat jej naprawdę bogatych doświadczeń. Jest tu miłość, zazdrość, rodzina, dziecko, ale nie brakuje także współczesnych bolączek człowieka, szczerości, dążenia do ideałów, pseudo-fit infuencerek, gwiazdeczek, plotek, do życia Nosowska ma mega dystans i opowiada nam o tym w tak zabawny i szczery sposób, że nie raz, nie dwa można się kulać ze śmiechu, po czym szybko pomyśleć nad sensem własnych działań. Moim zdaniem, A ja żem jej powiedziała... Nosowskiej, to pozycja na tyle uniwersalna w swym przekazie, że powinien jej posłuchać każdy, to po prostu piękna, prawdziwa, mądra i do tego pełna najlepszej jakości humoru książka, którą opowie Wam sama autorka! Lećcie zatem na Legimi, gdzie o wielu tygodni jest oczywiście bestsellerem!


niedziela, 29 lipca 2018

Mój hit kosmetyczny na lato! Academie - Fantastyczny krem ochronny do twarzy z SPF 50 - 365 White UV Screen Anti Pollution z linii Derm Acte

Mamy obecnie upalne lato, bardzo dużo słońca, mam nadzieję, iż pamiętacie w ten szczególny czas o potrzebie troskliwej pielęgnacji skóry zarówno twarzy, jak i całego ciała!


Wybierając się na urlop, wakacje, zarówno nad morze, w egzotyczne rejony, czy w nasze piękne góry, zawsze należy zadbać o to, by chronić odpowiednio skórę przed szkodliwym wpływem promieni słonecznych. Dotyczy to także tych, którzy jak ja, skazani są na te słoneczne dni w dużym mieście. Jestem też zwolenniczką ochrony skóry przez cały rok. Tu oczywiście z pomocą przychodzą nam kosmetyki z wysokimi filtrami, które chronią i jednocześnie pielęgnują skórę. Moim totalnym hitem w tym temacie stał się fantastyczny krem ochronny do twarzy z SPF 50 365 White UV Screen Anti Pollution francuskiej marki Academie. Ten świetny kosmetyk, jak i spory asortyment tejże marki, dostępny jest w sklepie topestetic, który kusi niesamowitą ilością, intrygujących, najwyższej jakości dermokosmetyków z całego świata, ciekawymi markami, do pielęgnacji i makijażu, suplementami, można tu także nabyć urządzenia do pielęgnacji. Academie, to marka, która ma już sporą historię i duże doświadczenie w tworzeniu profesjonalnych kosmetyków, są to bezpieczne, wysokiej jakości produkty. 


Krem 365 White UV Screen Anti Pollution pochodzi z linii Derm Acte, kosmetyk zawiera najlepszy, wysoki filtr 50 SPF, będzie zatem świetnym kompanem zarówno podczas słonecznego lata, jak i przez cały rok, jest idealny do każdego rodzaju skóry, nawet do tej szczególnie wrażliwej, czy nawet atopowej. Przede wszystkim chroni on przed szkodliwym promieniowaniem, ale także miejskimi zanieczyszczeniami, jest moją kremową tarczą, do tego rozjaśnia przebarwienia, ładnie odżywia i nawilża. Mieszka w poręcznej, białej buteleczce (30 ml) z czarną nakrętką, która dodatkowo zapakowano w biało-niebieski kartonik, zawierający mnóstwo informacji o kosmetyku, w tym również i skład. Krem zawiera wysokie filtry, do twarzy u mnie to zawsze 50 SPF, także krem jest dla mnie stworzony, jest tu też kompleks soft-touch, ekstrakt z melona, olej z nasion rzepaku, ekstrakt z korzenia lukrecji, prawoślazu, ryżu, całość wzbogaca witamina młodości – witamina E. Krem Academie ma delikatną, lekką, białą konsystencję, idealnie rozprowadza się po skórze, szybko wchłania, dając skórze pięknego, słonecznego, nieco owocowego zapachu. Momentalnie moja skóra jest bardziej miękka, rozświetlona i gładka, gotowa na mój makijaż mineralny, który idealne z nim współpracuje. Dla mnie jest to kremowy ideał, który polecam i Wam, nie tylko na obecne lato, ale także do ochrony i pielęgnacji na najwyższym poziomie!

 

piątek, 27 lipca 2018

Kolagen Cartilage Plus Pomarańczowy z witaminami – Moja suplementacja kolagenu dla zdrowej skóry i stawów!

Kolagen, to od dłuższego już czasu, stały suplement w mojej diecie, mój organizm wzmacniam nim, dopełniając codziennego, zdrowego funkcjonowania, zarówno mojej skóry, jak i stawów.


Kolagen Cartilage Plus, to także dodatkowo cenna dla zdrowia witamina C, która pomaga w prawidłowej produkcji kolagenu, ale też witamina E, zwana witaminą młodości, działająca przeciwstarzeniowo, dla pięknej skóry i włosów, jest tu też niacyna i biotyna, kwas pantotenowy, witaminy B1, B12, które przyczyniają się do utrzymania prawidłowego metabolizmu, witamina B6, czy kwas foliowy, który pomaga w prawidłowej syntezie aminokwasów. Zdrowa skóra i zawsze sprawne stawy, to marzenie wielu osób, trzeba zatem działać. Kolagen, to aż do 30% białka w naszym organizmie, warto wiec wspomagać się i przyjmować go codziennie. Kolagen Noble Pharma, który kupić można w aptekach, otrzymujemy w opakowaniu mieszczącym aż 500 g produktu.


W środku odnajdziemy małą łyżeczkę, dozownik 4 gramowy, dzięki któremu co dzień odmierzamy idealną ilość kolagenu, który należy wymieszać w 100 ml wody, najlepiej chłodnej, wówczas zyskamy orzeźwiający, smaczny napój o pomarańczowym smaku. Ja zawsze spożywam go rano, przed śniadaniem, ale można też z powodzeniem po posiłku. W obecne upały, suplementacja tegoż, pomarańczowego kolagenu, to prawdziwa przyjemność, prócz wersji pomarańczowej, jest też smak malinowy oraz ananasowy, zatem polecam go Wam, jeśli chcecie cieszyć się zdrową skórą i sprawnymi stawami.